Rozmiar czcionki:

W "Pomeranii" o Świętopełku

2. Od redaktora

W tym roku mija 750 lat od śmierci Świętopełka II Wielkiego. Jak napisał patron 2016 r. prof. Gerard Labuda w I tomie Historii Kaszubów w dziejach Pomorza, pod jego rządami „księstwo gdańskie osiągnęło szczyt swego rozwoju terytorialnego i ustrojowego zarówno w stosunkach wewnętrznych, jak zewnętrznych”.

W Gdańsku stoją pomniki księcia Świętopełka, w wielu miejscowościach na Pomorzu jego imię noszą m.in. ulice. Niestety nie wszyscy mieszkańcy naszego regionu wiedzą, kim był ów książę, jakie są jego dokonania i co zawdzięcza mu Pomorze. Dlatego gdański oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zamierza w roku okrągłej rocznicy śmierci tego władcy zorganizować kilka wydarzeń upamiętniających jego czyny. O ich przebiegu będziemy informować w „Pomeranii”, a zapowiedzi znajdą się na stronie kaszubi.pl.

Chcąc się włączyć w te działania, proponujemy naszym Czytelnikom kilka tekstów poświęconych Świętopełkowi i jego czasom. Polecamy też zamieszczoną w naszym literackim dodatku „Stegna” sztukę teatralną Kasa Swiãtopôłka napisaną przez współzałożyciela Zrzeszenia Kaszubskiego Karola Kreffta.

A jeśli ktoś nie chce patrzeć w przeszłość, to niech wspólnie z Piotrem Lessnauem i prof. Cezarym Obracht-Prondzyńskim zastanowi się nad tym, co za 20 lub 30 lat będzie oznaczało zdanie: „Jô jem Kaszëba”. Zapraszamy do lektury i do dyskusji.

 

3. Świętopełk Sobiesławowic. Tomasz Szymański

Swoistego uroku badaniom dziejów średniowiecza dodają skąpe i często zafałszowane materiały źródłowe. Historycy interpretują te przekazy w różnoraki sposób, wskutek czego pojawiają się nowe hipotezy, ale wiele wydarzeń okrywa mrok tajemnicy, i najpewniej tak pozostanie. Życiorys księcia gdańskiego Świętopełka II również jest pełen zagadek, począwszy od daty jego urodzin.

Przypuszczalnie był najstarszym dzieckiem Mściwoja I i przyszedł na świat pomiędzy rokiem 1190 a 1195. Niepewne jest także pochodzenie matki księcia, Zwinisławy. Historycy próbowali ustalić związki żony Mściwoja z różnymi książęcymi i możnowładczymi rodami piastowskimi, ruskimi, pomorskimi oraz śląskimi, ale wciąż są to jedynie hipotezy. Jeszcze większe emocje towarzyszą badaniom nad pochodzeniem rodu ojca księcia Świętopełka II. Dyskusje budzi już historyczność Sobiesława, pierwszego odnotowanego przedstawiciela pomorskiej dynastii. Przekaz cystersów oliwskich wydaje się jednak na tyle pewny, że można jej nadać miano Sobiesławiców. Rozważania o Sobiesławie są jednak tylko częścią szerszej dysputy o pochodzeniu rodu księcia Świętopełka II. Wśród badaczy zajmujących się wspomnianą problematyką dominują dwie główne koncepcje, wywodzące Sobiesławiców z polskiej rodziny możnowładczej lub z rodzimych, pomorskich dynastów. Dyskusja jest wciąż żywa i nie ma tutaj potrzeby szerzej jej opisywać, warto jednak zwrócić uwagę na kilka wątków. Na przykład zwolennicy poglądu o pochodzeniu Sobiesława z rodu polskich namiestników osadzonych w Gdańsku przez Bolesława Krzywoustego powołują się na źródła krzyżackie. Szczególne znaczenie przypisuje się zapiskowi tzw. Translacji św. Barbary, przekazującemu, że Świętopełk II urodził się z prostych wojów pochodzących z ziemi sieradzkiej. Dalej idąc, powiązano tę wzmiankę z możnowładczym rodem Lisów, mających włości m.in. w okolicach Sieradza i Łęczycy, wśród których pojawiały się imiona Mściwoj, Warcisław i Świętopełk. Zważyć należy jednak, że „Translacja” powstała prawdopodobnie dopiero w drugiej połowie XIV wieku i to wśród Krzyżaków, zapewne cały czas mających we „wdzięcznej” pamięci swojego zaciekłego wroga. Wspomniany przekaz, zawierający różne błędy, okazuje się sprzeczny sam w sobie, Lisowie bowiem, co jest poświadczone, na pewno nie byli zwykłym rycerstwem. Zwodnicze wydaje się również podążanie tropem imion. Imię Świętopełkpowstało z połączenia starosłowiańskich słów święty oraz pułk i oznaczało potężne wojsko. Szczególne jego znaczenie sprawiło, że było rozpowszechnione wśród książęcych rodów w całej słowiańszczyźnie. Przy dalszym rozpatrywaniu wspomnianego wątku nasuwa się myśl, że imiona Sobiesławiców mogły być swoistym manifestem politycznym panów Gdańska dążących do suwerenności. Książę pomorski Świętopełk, być może ich krewny, wszak walczył z najazdem Krzywoustego. Mściwoja wybrano, aby pomścił Pomorzan, a Warcisław (pomorska wersja Wrocisława) miał przywrócić chwałę Pomorza. Kończąc ten wątek, można jeszcze zauważyć, że imię Sobiesław pojawiło się wśród książąt z rodu Przemyślidów dokładnie w przypuszczalnym okresie życia pierwszego poświadczonego przedstawiciela pomorskiej dynastii. Bolesław Krzywousty był wspólnym wrogiem Czechów i Pomorzan, więc niewykluczone są jakieś kontakty i wspólne knowania.

 

8. Książę Pomorza nie tylko w toponimach. Jerzy Nacel

XIII-wieczny książę kaszubsko-gdański patronuje wielu ulicom, placom i parkom w Polsce, zwłaszcza na naszym Pomorzu. Można przypuszczać, że decydenci nadający tym miejscom imię Świętopełka, nie zawsze wyjaśniali, którego władcę mają na myśli, choć zapewne chodziło im o słynnego Świętopełka II Wielkiego, księcia Pomorza Gdańskiego, którego Aleksander Majkowski w swojej Historii Kaszubów z 1938 roku nazywa trzecim.

Swiãtopôłk II Wiôldżi, Świętopełk, Wszetopełk, Świętopałk, Świętopełek – to dawne imię słowiańskie, obecnie rzadko nadawane, oznacza święty (tj. silny, mocny) pułk (dawne polskie pełk/połk, co dało dzisiejszy pułk). Imię Świętopełk nosili władcy Rusi Kijowskiej, Czech i Moraw, a synem Mieszka I i Ody był Świętopełk Mieszkowic.

10. Życie codzienne w księstwie gdańskim. Jerzy Nacel

Wiek XIII, a zwłaszcza czasy panowania księcia Pomorza Gdańskiego Świętopełka II Wielkiego, był niezwykle bogaty w różnorakie wydarzenia. Gerard Labuda w Historii Kaszubów w dziejach Pomorza napisał: „Niezależnie od politycznych zawirowań, całe księstwo kaszubsko-kociewskie weszło w XIII wieku w okres wewnętrznych przeobrażeń społeczno-ekonomicznych i kulturowych, przede wszystkim w dziedzinie kultury duchowej, oraz szczególnie istotnych dla jego rozwoju reform administracyjno-ustrojowych”. Jednak pomimo owych przeobrażeń i wielu wojen życie codzienne w państwie kaszubskiego księcia toczyło się normalnie. Przedstawię je na przykładzie Gdańska.

Dotycząca roku 997 nazwa Gyddanyzc zapisana w dziele Vita sancti Adalberti episcopi Pragensis(Żywot św. Wojciecha, przypisywany opatowi Janowi Kanapariuszowi) ulegała później różnym przekształceniom. W postaci zbliżonej do współczesnego brzmienia „Gdańsk” została odnotowana już w 1148 roku i w tej właśnie formie stosowano ją w czasach Świętopełka II. Choć w 1263 zanotowano oboczny zapis „Danzk”, łatwiejszy do wymówienia dla nacji niemieckiej (posługującej się głównie dialektem dolnoniemieckim) napływającej do miasta – podgrodzia i uzyskującej coraz większe wpływy we władzach miejskich (sołtysi, rajcy), wśród kleru i w życiu gospodarczym. Obok słowiańskiej (polskiej i kaszubskiej) mowy ludność Gdańska w tamtym okresie posługuje się zatem również coraz częściej językiem niemieckim. W użyciu dworskim, a zwłaszcza kościelnym była łacina.
Należy przypuszczać, że w połowie XIII wieku w Gdańsku mieszkało około 7 000 osób, a na całym Pomorzu orientacyjnie około 170 tysięcy.

 

12. Pierścień na dnie zatoki. Sławomir Lewandowski

10 lutego świętowaliśmy w Pucku 96. rocznicę zaślubin Polski z morzem. Organizatorami uroczystości tradycyjnie były miasto Puck, Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie oraz Liga Morska i Rzeczna. Coroczne obchody wpisały się już w kalendarz pomorskich wydarzeń, jednak wciąż nie mogą się przebić do powszechnej świadomości Polaków – jako wydarzenie istotne w historii naszej Ojczyzny.

Do Pucka gen. Józef Haller wyruszył koleją z Torunia. Pociąg zatrzymał się jeszcze na stacji w Gdańsku, gdzie czekał już tłum polskich mieszkańców miasta. Od gdańskiej Polonii Haller otrzymał dwa pierścienie, które wręczył mu prawnuk twórcy naszego hymnu narodowego – dr Józef Wybicki. Jeden z tych pierścieni wkrótce miał spocząć na dnie Zatoki Puckiej. Z Gdańska pociąg z gen. Hallerem ruszył w stronę Pucka, w którym hallerczyków powitały tłumy Kaszubów.
Z dworca w stronę zatoki Józef Haller jechał konno w towarzystwie ułanów. Nad morskim brzegiem wraz z generałem stanęli także m.in. wicepremier Wincenty Witos, minister spraw wewnętrznych i późniejszy prezydent RP Stanisław Wojciechowski, przyszły marszałek sejmu Maciej Rataj, wojewoda pomorski Stefan Łaszewski, komisarz RP w Gdańsku Maciej Biesiadecki, gen. Kazimierz Sosnkowski, dr Józef Wybicki oraz „Król Kaszubów” Antoni Abraham. 

 

13. Szmaka rosce òbczas jedzeniô. Adóm Hébel

Do Dëchòwi Stolëcë 1 gromicznika sã zjachelë lëdze z rozmajitëch nórtów Kaszëb. 13. wejrowskô edicjô Verba Sacra jistno jak ùszłé ùdokazniła, że Słowò nigdë nie przestónie czekawic lëdzy, a jegò brzëmienié w naji mòwie je pò prôwdze gódné.

Cykel Verba Sacra sã naczął w 2000 rokù w Pòznanim, skądka sã rozkòscérził na rozmajité dzéle Pòlsczi, dze w wôżnëch swiãtnicach znóny aktorowie mielë czëtóné wëjimczi Biblie i drëdżich religijnëch tekstów. W 2003 rokù do tegò karna Wejrowò dołączëło i Danutã Stenkã do wëstãpù rôcziło. Tuwò to mô nié blós religijny znaczënk, le téż je wôżnym elemeńtã naji kùlturë. Më mùszimë pamiãtac, że czilenôsce lat temù z ùznanim naji mòwë za jãzëk, a przede wszëtczim wiarą w ji mòżlëwòtã wërażiwaniô wëższich dbów bëło baro żimkò i Verba Sacra to je jeden òd wôżniészich elemeńtów ùswiądniwaniô ò wôrtnoce kaszëbiznë.

Dzysô do ti wôrtnotë ju mało kògò mùszi przekònëwac. To ni mùszi téż przekònëwac lëdzy, żebë kòżdi rok w ten zëmòwi wieczór zjéżdżiwelë do Wejrowa, kaszëbsczégò Jeruzalemù, żebë sã w Słowò wsłëchiwac, jistno jak òd tësący lat w tim richtich Jeruzalemie. To przërównanié je mést dobré, bò swiãté miasto Wëbrónégò Lëdu bëło placã, jaczi jich jednocził, jistno jak Wejrowò scygô wierzącëch Kaszëbów do se midzë jinyma z leżnoscë Verba Sacra.

 

14. Biznes z Kaszëb za milión. Pioter Léssnawa

Matéùsz Mach z Lãbòrga, chòc mô dopiérze 18 lat i ùczi sã w òglowòsztôłcącym liceùm, prôwadzy firmã, jakô je wôrtnô milión złotëch. Jak do tegò doszedł? Sóm gôdô, że brëkòwnô bëła wiôlgô ùpiartosc i wiele robòtë. Jegò firma przërëchtowała program na smartfónë, jaczi mô służëc lëdzóm głëchim w kòmùnikacji w internece. Wszëtkò równak zaczãło sã òd zajinteresowaniô hip-hopã.

 

Skąd wziąłeś pomysł na aplikację Five App? Pierwotnie nie miał to być program dla osób głuchoniemych, tylko propozycja dla fanów hip-hopu. Skąd zmiana?

Sam pomysł wziął się z obserwacji moich znajomych – osób w wieku od 15 do 18 lat – także fanów hip-hopu. Zauważyłem, że coraz częściej używają obrazków i emotikonek, pisząc SMS-y, czy naklejek na Facebooku, wyrażając w ten sposób dodatkowe emocje. Dlatego właśnie – jako fan hip-hopu – postanowiłem stworzyć komunikator oparty na gestach, które w tej subkulturze są bardzo popularne. Nie ukrywam, że też chciałem w jakiś sposób przyczynić się do jej rozwoju.

 

16. „Nagónka” Kaszëbskò-Pòmòrsczégò Zrzeszeniô na Bôłtëcczi Institut wedle „Periklesa” (dzél 2)

Słôwk Fòrmella

Jak pisôł jem w slédnym numrze najegò cządnika, 6 lëstopadnika 1971 r. w zalë Stôromiesczi Radnicë we Gduńskù òdbëło sã diskùsjowé zéńdzenié wespółòrganizowóné przez Kaszëbskò-Pòmòrsczé Zrzeszenié i Bôłtëcczi Institut, chtërnégò témą bëła dzejnota ti drëdżi institucje.

Jaczé zastrzedżi mielë przedstôwcë ùczbòwégò strzodowiszcza?

Òb czas zetkaniégò dzejarze KPZ dosc kriticzno òbtaksowelë dzejanié institutu w jegò sztôłce, jaczi zwëskôł òn pò 1958 r. Rzeklë òni, że terôczasny BI procëmno do tegò z lat 1925–1950 je mało rëszny i że nie wëkònywô zadaniów, jaczé wedle nich pòwinien zwënëgòwiwac. Wedle „Periklesa”, chtërnégò relacjô bëła dlô fónkcjonariuszów gduńsczi służbë bezpiekù zdrzódłã wiadłów ò tim pòtkanim, przedstôwcowie ùczbòwégò strzodowiszcza Trzëgardu mielë równak czësto jinszi pòzdrzatk na tã sprawã. Ju òd samégò zôczątkù diskùsje mielë òni całą régã zastrzegów co do tegò, czë KPZ na ògle mòże i pòwinno òbtaksowiwac dzejnotã i wëznaczëwac czerënczi dzejaniô ùczbòwò-badérny placówczi, jaką béł BI. Pòdsztrëchiwelë òni téż, że BI mô doch swòje wëszëznë, chtërne mają ò niegò starã ë czerëją jegò robòtą. Òkróm tegò nadczidniãti wëżi przedstôwcowie na przék dzejarzóm KPZ zwrócëlë ùwôgã na to, że przedwòjnowi Bôłtëcczi Institut dzejôł w jinszich warënkach. Béł jedurną tegò zortu institucją dzejającą w òbéńdze Pòlsczi. Terô w òbéńdze kraju fónksnérëje całô réga specjalisticznëch placówków, co wëkònywają pewné wëjimkòwé zadania dlô nôrodny gòspòdarczi, a jaczé w ùszłocë przënôlégałë do pòla dzejaniô Bôłtëcczégò Institutu.

 

19. Taczi dzéń sã długò nie pòwtórzi. Z wójtã gminë Szëmôłd Riszardã Kalkòwsczim gôdómë ò latosym swiãtowanim Dnia Jednotë Kaszëbów w Bòjanie.

 

Chcemë zacząc òd programù. Dlôcze wôrt przëjachac do waju 20 strëmiannika?

Program je standardowi i wiele rzeczi bãdze jistnëch jak na pòprzédnëch Dniach Jednotë Kaszëbów. Zaczinómë mszą swiãtą z kaszëbską liturgią słowa ò pół dwanôsti w Bòjanie. W kòscele zaprezentëje sã nasz chùr Jagiellonki i gminnô dãtô òrkestra. Pò mszë òbchòdë bãdą w Zespòle Szkòłów, gdze wëstąpią m.jin. Koleczkowianie i rozmajité dzecné karna. Ò pół czwiôrti bijemë rekòrd w równoczasnym granim na akòrdionach, ò szósti przińdze czas na gwiôzdã wieczora, jaką bãdze finalista programù w TVN „Mam talent” Môrcën Wërostek ze swòjim karnã . Òn téż chce bic akòrdionowi rekòrd razã z Kaszëbama.Wszëtkò jidze nalezc na internetowi stronie Ùrzãdu Gminë w Szëmôłdze, gdze je specjalnô załóżka tikającô sã tegò dnia.

 

20. Kaszubi na Pomorzu Zachodnim na przestrzeni wieków(część 8 i ostatnia). Zygmunt Szultka

Odrodzenie się niepodległego państwa polskiego stworzyło przed autochtoniczną ludnością kaszubską wschodniej części rejencji koszalińskiej zupełnie nową sytuację, dodajmy nieporównanie gorszą niż przed wojną 1914–1918. W wyniku niekorzystnych dla niej decyzji granicznych z powiatów lęborskiego i bytowskiego w latach 1919–1921 do Polski wyjechali najaktywniejsi, najlepiej wykształceni i najzamożniejsi reprezentanci społeczności kaszubsko-polskiej powiatów lęborskiego i bytowskiego, którzy od przełomu 1918/1919 r., we współdziałaniu z polskimi działaczami Pomorza Nadwiślańskiego, prowadzili walkę o przyłączenie tych powiatów – jeśli nie całych, to chociażby części – do państwa polskiego, a po pokoju wersalskim (28 VI 1919 r.) o korektę biegu polsko-niemieckiej granicy państwowej na pomorskim odcinku. Działania te zakończyły się niepowodzeniem, bo korekta linii demarkacyjnej przez Międzynarodową Komisję Graniczną w sierpniu 1920 r. była minimalna i podyktowana biegiem linii kolejowej Bytów – Lębork.

 

22. Rady Włocha czy Hindusa? Stanisław Salmonowicz

Myślimy czasem, że wiedza o państwie, którą różni politolodzy czy konstytucjonaliści usiłują przedstawiać i tłumaczyć w mediach, że demokracja, państwo prawa – wszystko to to dzień dzisiejszy. Tymczasem, wbrew pozorom, pytanie, czym jest państwo, kim może lub powinien być jego władca, jakie są formy ustroju państwowego – wszystkie te kwestie w różnych kulturach świata były już rozważane przed tysiącami lat. Zmieniają się nie tyle metody działania w walce o władzę, nie tyle mentalność ludzi, co – jak dziś dobrze to widać – głównie „techniczne” sposoby realizacji takiej czy innej polityki. Dziś trudno sobie wyobrazić politykę bez mediów, bez internetu, bez globalnej widowni. Spróbujmy jednak cofnąć się w przeszłość. Oto cywilizacja grecka w dobie antyku stworzyła nie tylko subtelne analizy prawnicze i „politologiczne” w pismach filozofów miary Arystotelesa i Platona, ale i stworzyła pewien model demokracji (dotyczył ówcześnie wprawdzie tylko ludzi wolnych), która czas jakiś funkcjonowała nieźle w starożytnym państwie greckim – w Atenach. Prawdą jest, że demokracja ateńska się zdegenerowała, przybierając postać tak zwanej ochlokracji, czyli rządów populistycznych, które ostatecznie zastąpiły rządy tyranów i upadek Aten.

 

24. Ze wsi na wieś… (z Dziennika podróżnego, cz. II). Daniel Kalinowski

Jesienny poranek nad Missisipi jest cudowny. Mgły utrzymujące się nad powierzchnią wody z wolna się unoszą, odsłaniając coraz więcej wolnej przestrzeni. Kiedy przejedzie się mostem z Winony na drugi brzeg Wielkiej Rzeki ku Wisconsin, odkrywa się rozległe błota i rozlewiska, które wolne od cywilizacji zamieszkałe są przez rozliczne ptactwo, oburzone obecnością człowieka. Potem trzeba się przebić przez morenę koryta rzeki, a wówczas oczom ukaże się pagórkowaty teren z rozległymi połaciami pól uprawnych, co jakiś czas przerywanych iglastymi lasami. Widać tutaj rolniczą okolicę, wielkie gospodarstwa hodowlane, czuć zapach pól zmieszany z nutą żywicy. W powietrzu zimna wilgoć, natura przygotowuje się na zimę…

 

27. Zrobioné dlô kaszëbiznë. Z Eùgeniuszã Gòłąbkã rozmôwiô Stanisłôw Janka

 

Më wiele razy gôdelë ò twòji kaszëbsczi drodze, ale jô ni mògã so wdarzëc, czedë të so ùswiądnił, że jes Kaszëbą…

Ò tim, że jô jem Kaszëbą, jô wiedzôł òd môłégò knôpa, a że jem nie gôdôł pò kaszëbskù, to je jinszô sprawa. Bò chòc mòji starszi i starkòwie bëlë Kaszëbama i chòc jô żił strzód Kaszëbów, mòji starszi do mie sã òdzéwelë „z wësoka” (...). Czej jô béł malinczi, starka (mëmka mòjégò òjca) sã bòdôj zapita mòji mëmë: „A wa gò nie ùczita pò naszémù gadac?”, tej mòja mëma òdrzekła: „Czej òn bądze chcôł, tej òn sã pózni sóm naùczi”. Jô nie pamiãtóm, żebë w nômłodszich mòjich latach chtos ze mną czedës gôdôł ò kaszëbiznie i próbòwôł mie nakłonic do gôdaniô pò kaszëbskù. Mòjim starszim téż nicht nie rzekł, że kaszëbizna je czims wôrtnym, ale kò òni ùżiwelë tegò jãzëka w rozmòwie midzë sobą i z jinszima lëdzama. Co prôwda ùmielë sã wësłowic bëlno pò pòlskù, a nawetka pò niemieckù.

 

Ale kòledzë w twòjim wiekù gôdelë pò kaszëbskù?

Jo, wnet wszëtcë. Ale do mie òni sã zwrôcelë colemało z pòlska. A dlô nich jô béł wëgódnym partnerã do kònwersacji, bò òni téż sã wprôwielë w gôdanim pò pòlskù.

 

32. Kaszëbsczi dlô wszëtczich. Ùczba 51. Film. Róman Drzéżdżón, Danuta Pioch

Film to pò pòlskù film. No słowò w kaszëbsczim jãzëkù wëmôwiô sã [fylm]. Film mòże bëc chòcbë fabùlarny abò dokùmentalny. W filmie grają aktorzë, tj. aktorzy. Scenarnik, tj. scenariusz, pisze scenarzista (scenarzysta), a nad całoscą mô bôczënk reżiséra (reżyser).

 

34. Zapomniany kurort – Jelitkowo. Marta Szagżdowicz

Na pierwszy wiosenny spacer w tym roku udajemy się do Jelitkowa. Bliskość Sopotu przyćmiła urok tej gdańskiej dzielnicy, a niegdyś i o tym miejscu mówiono kurort…

Jelitkowo po raz pierwszy wzmiankowane było w 1480 roku, choć dziś trudno się tu doszukać śladów przeszłości. Wieś należała do opactwa cystersów w Oliwie, a mieszkający tu rybacy byli skazani na łaskę konwentu. W 1734 roku osada została zniszczona przez wojska rosyjskie. Rosjanie oblegali wtedy Gdańsk, w którym ukrywał się liczący na koronę polską Stanisław Leszczyński. Zniszczenia były tak znaczne, że mieszkańcy Jelitkowa nie byli w stanie opłacić cystersom należnych podatków. Ci bezlitośnie zagrozili, że w takim wypadku wygnają sołtysa. Najstarsze obiekty w Jelitkowie zobaczymy na ulicy Bałtyckiej. To domki rybackie, które zbudowano w latach 1884–1904. Wydaje się, że na tej zacisznej uliczce czas się zatrzymał.

 

35. O żelazku z duszą i nie tylko... Maria Pająkowska-Kensik

Muszę o tym wspomnieć w swoim felietonie, myślę, gdy zatrzymuje mnie w życiowym biegu jakaś niezwykła sytuacja, niepospolita postać, znamienne słowa. W pierwszych tygodniach nowego roku znowu było tego wiele. Aż trudno ogarnąć to, co ważne, skłaniające do refleksji.

Najpierw parę zdań o ciekawej wystawie zatytułowanej „W trosce o czystość i urodę” zakończonej właśnie w znajdującym się w oliwskim Spichlerzu Opackim Oddziale Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku. Już pierwszy fotogram przedstawiający praczki, które drewnianymi kijónkami mozolnie usuwały brud z płóciennych koszul, budził uznanie dla trudu.

 

36. W Tczewie powstaje niezwykłe muzeum. Marek Adamkowicz

Pomorze stało się w ostatnich latach istnym muzealnym zagłębiem. I to takim, w którym wiele się dzieje. Wystarczy wspomnieć otwarcie w Gdańsku Europejskiego Centrum Solidarności, a w Gdyni Muzeum Emigracji, budowę siedziby Muzeum II Wojny Światowej, utworzenie placówek mających pielęgnować pamięć o ofiarach Piaśnicy i obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, czy też remont Muzeum Tradycji Szlacheckiej w Waplewie. W natłoku dobrych informacji warto zauważyć jeszcze jedną – o budowie Centrum Konserwacji Wraków Statków.  

Centrum ulokowano w Tczewie jako oddział Narodowego Muzeum Morskiego, które przez lata borykało się z problemem przechowywania zabytków, zwłaszcza wielkogabarytowych, w rodzaju jachtów czy elementów konstrukcyjnych historycznych statków i łodzi. Placówce brakowało odpowiednio wyposażonych przestrzeni, gdzie nie tylko można by magazynować i prezentować tego rodzaju obiekty, ale też prowadzić prace konserwatorskie oraz badawcze. Rozwiązaniem okazało się właśnie stworzenie Centrum Konserwacji Wraków Statków wraz z Magazynem Studyjnym.

 

37. Zdrowych ji smacznych Śłantów Wjelginoci! Zyta Wejer

Kele Śłantów Wjelginoci ślim sobje różne żiczania! Na tan przikład:

 

           Kolorowych jajeczków

                 Wacianych króliczków

            Pisznościów wew kosziku !

                  A przede wszitkim łudanygo łuciykania,

             Wew dniu „Wjelgygo lania”

 

Tradycja eszcze niy zginyła. Só eszcze różne kónkursa na najpjakniejsza kraszanka. Najbardzi kolorowa pjisanka, najsmaczniejsza Baba abo Mazurek, Żurek pachnióci śłóntecznie ji żiczania złożone grzecznie!!!

 

38. Dni powszednie i święta. Kazimierz Ostrowski

Dużo dobrego w ostatnim czasie dzieje się w świecie słowa drukowanego. Raz po raz ukazują się ważne książki naukowe oraz popularyzujące wiedzę o historii i kulturze, np. encyklopedyczna Historia Kaszubów. Historiô Kaszëbów J. Borzyszkowskiego, która powinna się znaleźć w każdej bibliotece publicznej i szkolnej. Wychodzą drukiem kolejne tomy Biblioteki Pisarzy Kaszubskich. Rodzą się książki edukacyjne, nowe podręczniki (np. Z kaszëbsczim w szkòle), nieocenione dla nauczycieli i kilkunastu tysięcy (na razie!) dzieci i młodzieży uczących się języka i kultury kaszubskiej.

 

38. Pòwszédné dnie ë swiãta. Tłóm. Ana Hébel

Slédnym czasã wiele dobrégò sã stało w swiece drëkòwónégò słowa. Co sztót pùblikòwóné są wôżné, nôùkòwé dokazë a téż taczé, co rozkòscérzają wiédzã ò historie ë kùlturze, np. encyklopedicznô Historia Kaszubów, Historiô Kaszëbów J. Bòrzyszkòwsczégò, jakô miałabë sã nalezc w kòżdi pùbliczny a szkòłowi czëtnicë. Z drëkarnie wëchôdają pòstãpné dzéle serie Biblioteka Pisarzy Kaszubskich. Co sztót pòwstôwają edukacjowé ksążczi, czësto nowé ùczbòwniczi (np. Z kaszëbsczim w szkòle). Nie jidze wërażëc słowama, jak wiôlgą wôrtnotã òne mają dlô szkólnëch i (blós terô!) czilenôsce tësąców dzecy a młodzëznë pòznôwającëch jãzëk ë kaszëbską kùlturã.

 

40. Czë to jesz są Kaszëbë, czë ju nié? Pioter Léssnawa

Rozwij Pòmòrzégò w slédnëch latach sprôwiô, że naji region zmieniwô sã dzysô wiele chùtczi jak czedës. Zdôwô sã – nôchùtczi w historëji. Pòjôwiô sã tej pitanié: Jak zmieniwają sã razã z nim Kaszëbë ë jaczi mdze to miało cësk na spòlëznã ë kaszëbską juwernotã?

– Ni ma ju pòwrotu do czegòs taczégò, że „mały, biały domek mi się śni”. Taczich Kaszëb, jaczé są pòkôzóné w ùczbòwnikach ju ni ma ë nie mdze. Dlôte mùszimë wëmëslëc Kaszëbë i kaszëbiznã jakno dejã – mòże nié czësto òd nowa, ale mùszimë sã zastanowic, jak mô òna wëzdrzec na przëmiôr za 30 lat. Co to je 30 lat? To je nick. A 30 lat temù Kaszëbë bëłë czësto jinszé jak dzysô – dolmaczi prof. Cezari Òbracht Prondzyńsczi, socjolog z Gduńsczégò Ùniwersytetu.

 

42. Kaszëbsczé spiéwniczi aùtorsczé. Prowadniczk przez historiã (dzél 1). Tomôsz Fópka

V zabôczenju je téż kaszëbskô pjesnjôczka. Żejë jesz może wu sąsadów, v spolôszoni abo zmjemczoni formje, bo czësto kaszëbskjich znaję le kjile– tak pisôł we wstãpie do swòjégò Kaszebskjego pjesniôka Jón Trepczik, 81 lat temù. I stwòrził pierszi spiéwnik aùtorsczi, òd jaczégò mòżemë rechòwac nowi cząd w naszi mùzyce – mùzyczi nié-lëdowi. Mùzyczi kaszëbsczi w rozmienim w całoscë słowno-mùzycznëch dokôzów, dze znanką kaszëbskòscë je jãzëk, kò ni ma apartny kaszëbsczi mùzyczny skalë.

Ksążeczka wëszła w Wiôlgòpòlsczim Rogòznie, dze szkólnégò Trepczika przeniosło Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w łżëkwiace 1934 rokù. Przeniesenié bëło sztrôfą za jegò dzejanié regionalné.

44. Skarb (cz. 1). Piotr Schmandt

Ogród żył własnym życiem. Liście drzew szumiały, raz mocniej, raz słabiej, a ptaki przesiadujące w koronach drzew ćwierkały zrozumiałe tylko dla siebie słowa i zdania. W tamtej chwili ogród zdawał się całym światem. Poza nim niech tam sobie huczą miasta, ludzie niech rozmawiają i nawet niech czasem podniosą głos, to podobno oczyszcza duszę z emocjonalnych złogów. O tym, że ogród nie jest jednak samotną wyspą na oceanie wszechświata, świadczył zapach kurcząt pieczonych przez proboszczowską gospodynię dochodzący przez otwarte okno kuchni. „Kurczęta i mizeria” – pomyślał i poczuł głód, tak jakby nie wystarczała kontemplacja piękna ogrodu.

Spojrzał na zegarek. Masywna, lecz elegancka delbana na pasku imitującym skórę krokodyla. Prezent od matki z okazji święceń. Nie byłoby go stać na podobny wydatek, ale taka okazja... Matka bardzo się cieszyła, że może mu ofiarować zegarek. Równo dwa tygodnie wcześniej odprawił w tutejszym kościele swoją pierwszą bezkrwawą ofiarę. Żałował, że nie ma sposobności przebywania w rodzinnym domu, ot, ze trzysta metrów od plebanii. Ale kiedy był w seminarium, dwie siostry wyszły za mąż i obie mieszkały z nowymi rodzinami u mamy. Nie sposób się pomieścić. Neogotycki kościół z brunatnej, nieco przybrudzonej upływającym czasem cegły był świadkiem zgromadzenia się prawie całej wsi. Parafia nieduża, wszyscy się znają, a na Kaszubach nadal „kapłan rzecz święta”, jak mawiał proboszcz, ksiądz Antoni.

 

47. Nie napisaliśmy historii Kaszub czy Kaszubów...

Nakładem wydawnictwa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ukazał się poradnik dla nauczycieli własnej historii i kultury zatytułowany Kaszuby przez wieki. 9 lutego w gdyńskim Ośrodku Kultury Kaszubsko-Pomorskiej odbyła się dyskusja na temat tej publikacji. Szkoda, że frekwencja nie była zbyt duża i tylko kilku uczestników zabierało głos… Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty tej dyskusji.

 

Łukasz Grzędzicki:Przez kilka lat Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zabiegało o wydanie materiałów, które mogłyby pomóc nauczycielom w nauczaniu własnej historii i kultury w szkołach na Kaszubach. Udało się nam w końcu wydać poradnik dla nauczycieli. Jego autorami są Michał Kargul i Krzysztof Korda. Na początek oddajmy im głos.

 

49. Lektury

 

54.Zrozumieć Mazury. Śnierć. Waldemar Mierzwa

Nie mamy pewności, czy każdy Mazur dobrze znał biblijny cytat z Księgi Koheleta, że wszystko ma swój czas i „jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: jest czas rodzenia i czas umierania”, ale wielu znało go na pewno i postępowało tak, jakby z tą prawdą się godzili. Śnierć (śmierć) uważano tu za sprawę oczywistą, nieuchronną, często niosącą wyzwolenie (choćby od ciężkiej choroby), a także sprawiedliwą, bo przynależną każdemu. Kiedy rodziło się dziecko, Mazurzy mawiali: „Ma szczęście, całe życie przed nim”, kiedy docierała o nich wieść o śnierci, można było usłyszeć: „Ma szczęście, życie ma już za sobą”.

 

56.Dôwny swiat na òdjimkach. Halinô Malijewskô.

Wnetka sztërdzesce kaszëbsczich rzemiãsników i lëdowëch ùtwórców òstało pòkôzónëch na fòtografiach w albùmie Dżinącé rzemiãsło na Kaszëbach.

Ta pùblikacjô mô bëc òddanim tczë rzemiãsnikóm i ùtwórcóm, i téż jich drãdżi robòce. Za kòżdim òdjimkã stoji człowiek ze swòją historią, jakô je nié do pòwtórzeniô. Pòkôzanié snôżotë tëch historiów bëło zadanim artistów fòtografie, chtërny òdwiedzëlë Kaszëbë, òdkriwającë jich pësznotã, i na celuloidowi kliszë ùwiecznilë przedstôwców warków, jaczé pòmale òdchôdają w zabëcé. Lubòtnicë analogòwi techniczi wanożëlë pò kaszëbsczi zemi, żebë na czôrno-biôłëch òdjimkach pòkôzac robòtã tak grónkòwnika, wësziwôrczi, ceslë, kòłodzeja, jak i rëbôków z kaszëbsczich jezór czë z nordowëch, kòlbôłtowëch regionów. Fòtografòwie, jaczi brelë ùdzél w ti robòce, pòchôdają z rozmajitëch strón Pòlsczi, a brzadã jich robòtë są òbrazë Kaszëbów widzónëch z jich pòzdrzatkù.

 

58.Genius loci. Iskrząca przyjaźń. Jacek Borkowicz

Niepozorny kościółek był świadkiem niejednej historii – z tych, jakie mogą się wydarzyć tylko na pograniczu. Wioska Przyjaźń koło Żukowa leży na wyżynie, w głębi lądu, ale dostatecznie blisko Gdańska, by wpleść się pospołu w dzieje zarówno Kaszub, jak i hanzeatyckiego miasta. Góra i dół, wiejskość i miejskość, polskość i niemieckość: to wszystko zderzało się nieraz, jak prądy powietrza, pod niebem maleńkiej Przyjaźni. Czasem z tych zderzeń, wbrew przyjaznej nazwie osady, rodziły się ciemne chmury i błyskawice. 

Najlepszym przykładem owych burzowych cyrkulacji są dwa imiona wioski. Od czasów krzyżackich nosi ona równoległą nazwę Rheinfeld, po niemiecku: Reńskie Pole. Jak widać, z „przyjaźnią” nic to wspólnego nie ma. Jedna i druga nazwa funkcjonowały przez kilka stuleci, osobno i jakby niezależnie od siebie. Reńskim Polem nazywali wieś kolejni właściele, Przyjaźnią – jej kaszubscy mieszkańcy.

 

59. Czë Balbina to jô? Lucyna Radzymińskô

W slédnym czasu Kaszëbskò-Pòmòrsczé Zrzeszenié wëdało ksążkã Balbina z IVb (wespół z platką). Z ji aùtórką Danutą Stanulewicz gôdómë ò inspiracjach, rozwiju dzecny lëteraturë w kaszëbsczim jãzëkù i planach na przińdnotã.

 

Jak zaczãła sã przigòda z pisanim? Nigle ùkôzała sã Balbina, jesce wëdelë pòwiôstczi pò anielskù dlô dzecy.

Ju za dzecnëch lat lubiła jem pisac. Czedë leno jô sã naùczëła stawiac pierszé lëtrë, zaczãła jem ùkłôdac wiérztczi i bôjczi, jaczé zapisëwa jem w cenczich zesziwkach i ilustrowa swòjima malënkama. Mùszã przëznac, że pëszno céchòwac jô nie rozmiała, ale próbòwałam, do kòżdégò tekstu mùszała bëc ilustracjô. Zesziwczi te zadżinãłë, czedë jesmë wëcygelë. Mia jem wnenczas 8 lat. Pózni, pòdskaconô ksążkama Astrid Lindgren, òsoblëwie romanã Dzieci z Bullerbyn (pòdôwóm title pòlsczich przełożënków, bò prawie ne tedë jem czëtała), a téż Edith Nesbit – Poszukiwacze skarbów i Pięcioro dzieci i coś, jô zaczãła pisac ksążkã dlô dzecy – ò szpòrtownëch przigòdach familie szlachùjący za Bastablama z romana Nesbit. Ale nigdë jem ji nie skùńczëła, pôrã napisónëch rozdzélów téż sã nie ùchòwało. Mòja bòhaterka Balbina, czej mô dzesãc lat, zaczinô pisac, a jô prawie tedë òprzestała!

 

61. Klëka

 

67. Szkòła żëcô abò czim zając dzeckò. Tómk Fópka

Òbczas deszczu dzecë gnãbi jimra – to je òglowò wiedzec. I nié leno òbczas deszczu. Czim bë tu je zając? Tegò ju òglowò wiedzec nie je.

Kùńszt dozéraniô dzôtk a zagòspòdarowiwaniô jima czasu nie je dóny wszëtczima. W całoscë chłopi mało czedë dostąpiwają ti czestnoscë. Pewno felëje jima cerplëwòscë, bò ta je przë tim baro wôżnô. Żelë doma czë w szkòle na czas nie wëmëszlimë jaczégò zajimù – dzecë same sobie gò wëmëszlą. Mògą czësto czëstą scanã pòmalowac w kwiôtczi. Jiné kwiôtczi, w krutopach, jaką bąbelwòdą pòdlôc.

 

68. Dzéń dobrëch wiadłów. Rómk Drzéżdżónk

Brifka zrobił dwa kółeczka pò pòdwòrzim, zahamòwôł, sëpiącë kamiszkama, òpiarł kòło ò łôwkã, òcarł zmòkłą łësënã, na sztócëk stanął sztram przed bùtnowima dwiérzama, jakbë chcôł jima złożëc meldunk, a tej, jak to w zwëkù czãsto miôł, bez klepaniô bënë chëczë sã wkarowôł.

– Pòchwôlony niech bãdze nen, chto w tim dodomie mieszkô ë wszëtkò żëwé stwòrzenié w dómie, jizbach, sklepie, kòmòrze a na pòdwòrzim mët – zawòłôł wiesoło òd progù.

 

Joomla Templates - by Joomlage.com