Rozmiar czcionki:

Rozmowy o edukacji na początek roku szkolnego

 

2. Od redaktora

Co należy zrobić, aby pomorscy nauczyciele, zwłaszcza „szkólny” języka kaszubskiego byli dobrze przygotowani do swojej pracy? Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku, dyrektorzy szkół i wiele innych osób odpowiedzialnych za edukację szuka odpowiedzi na to pytanie. Szuka jej też Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, które od kilku lat stopniowo podwyższa poziom egzaminów dla nauczycieli kaszubskiego.
Pierwszym poważnym krokiem w tym kierunku było wprowadzenie pisemnej części w 2012 r. W ostatnich miesiącach (na podstawie kolejnej zmiany w regulaminie egzaminu zdawanego przed Zespołem orzekającym o znajomości języka kaszubskiego) od przyszłych „szkólnëch” wymaga się też podstawowej znajomości historii, literatury, obrzędów czy geografii Kaszub oraz systematycznego podnoszenia swoich umiejętności, np. podczas specjalistycznych kursów. Z jednej strony odzywają się głosy, że w sytuacji, gdy w wielu szkołach brakuje nauczycieli, należy się na razie wstrzymać z podnoszeniem poprzeczki. Z drugiej strony wielu ludzi domaga się, aby do pracy z dziećmi i młodzieżą dopuszczać tylko tych, którzy ukończą studia przygotowujące do nauczania języka kaszubskiego (choćby podyplomowe, a najlepiej etnofilologię). Jak znaleźć złoty środek? O to m.in. pytamy w tym numerze osoby zajmujące się na co dzień edukacją: Danutę Pioch, Renatę Mistarz i Zbigniewa Byczkowskiego.

O kwestiach związanych z obecnością kaszubszczyzny w szkole opowiada też były Minister Edukacji Edmund Wittbrodt, a prezes ZKP Łukasz Grzędzicki pisze o planowanych przez rząd zmianach w oświacie.

Jak widać, szkolne i nauczycielskie sprawy są w tej „Pomeranii” traktowane priorytetowo, we wrześniu ten temat sam się nasuwa... Ale zdajemy sobie sprawę z tego, że o szkoły troszczyć się trzeba nieustannie.
 

3. Kaszëbsczi nie je dlô głupëch

Séwnik to miesąc, czej dzôtczi i młodzëzna wrôcają do szkòłów pò latowëch feriach. Pòczątk szkòłowégò rokù to dobri czas, żebë przëzdrzec sã, jak je ùczony kaszëbsczi jãzëk i jak szkólny są przërëchtowóny do ti robòtë. Na tã témã wespół z Piotrã Léssnawą z Radia Gduńsk gôdómë ze Zbigòrzã Bëczkòwsczim, chtëren pòmôgô we wprowadzanim kaszëbsczégò do szkòłów òsoblëwie na zôpadnëch Kaszëbach, a téż z Danutą Pioch i Renatą Mistarz z Zespòłu òrzekającégò ò znajomòscë kaszëbsczégò jãzëka dzejającégò przë Kaszëbskò-Pòmòrsczim Zrzeszenim.

8. Co dalej z kaszubską edukacją?

Podczas konferencji stanowiącej Podsumowanie Ogólnopolskiej Debaty o Edukacji „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra Zmiana”, która odbyła się 27 czerwca br. w Toruniu, Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska przedstawiła kierunki planowanych zmian w systemie edukacji. Jednym z najważniejszych, jej zdaniem, jest zreformowanie struktury szkolnictwa. Jak zaznaczyła, „propozycje zmian są punktem wyjścia, pokazują kierunek działań i oczekiwania społeczne”. Szczegółowe rozwiązania, tzn. projekty aktów prawnych, zostaną skierowane do konsultacji społecznych i uzgodnień we wrześniu i październiku.

10. Edukacja musi być w centrum zainteresowania

Z prof. Edmundem Wittbrodtem, byłym parlamentarzystą, ministrem edukacji narodowej w latach 2000–2001, obecnie członkiem Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, rozmawiamy m.in. o relacjach polsko-niemieckich i nauce języka kaszubskiego.

 

12. Dekada robòtë (ò Radzëznie Kaszëbsczégò Jãzëka)

Radzëzna Kaszëbsczégò Jãzëka (RKJ), jakô zajimô sã standarizacją i normalizacją kaszëbiznë, dzejô ju 10 lat. Ta roczëzna je leżnoscą do pòdrechòwaniô ji donëchczasnëch dzejaniów.

12. Działania dotyczące standaryzacji i normalizacji języka kaszubskiego w ostatnim dziesięcioleciu

Ruch kulturalny i działania na rzecz rozwoju języka kaszubskiego miały miejsce na Kaszubach już od czasów Floriana Ceynowy (tj. od XIX wieku), znacznego przyspieszenia nabrały po utworzeniu w 1956 roku Zrzeszenia Kaszubskiego. Niektóre z kwestii ważkich dla środowisk mniejszościowych regulowała Konstytucja RP i doprecyzowała Ustawa o systemie oświaty z 1991 roku, ale wiatru w żagle dała zdecydowanie Ustawa z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (kaszubskim).
W działalności Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ta druga ustawa naznaczyła w sposób wyraźny nowe obszary działania i zabiegów wokół kultury i języka. „Dzięki tej ustawie po raz pierwszy język kaszubski znalazł się pod prawną ochroną, co jest ewenementem w historii społeczności kaszubskiej. Odtąd przedmiotem zabiegów stało się skuteczne wykorzystanie możliwości, jakie daje nowa ustawa. Aby stało się to realne, Rada Naczelna ZKP uchwaliła strategię ochrony i rozwoju języka i kultury Kaszubów. Jednym z ustaleń tej strategii było powołanie RJK”. Dokonano tego na mocy uchwały nr 14 Rady Naczelnej ZKP z dnia 26 sierpnia 2006 roku. Od momentu jej powstania mija zatem dziesięć lat, lat trzeba powiedzieć, bardzo pracowitych. Dla RJK szczególnie ważnymi są zapisy Art. 12 traktującego o dodatkowych nazwach miejscowości, obiektów fizjograficznych i ulic w językach mniejszości. Niemniej ważny jest też zapis Art. 17 związanego z nauką języka mniejszości oraz nauką własnej historii i kultury.

15. Nôwëższi bùdink nordowi Pòlsczi

Nowim biznesowim symbòlã Trzëgardu mô sã stac Olivia Star – pòmòrsczi chmùrnik, jaczi bãdze dofùlowanim Olivia Business Centre. Nórtowi kam pòd ten bùdink òstôł ùroczësto wmùrowóny 30 czerwińca latoségò rokù.

Z nôwëższégò szosu Olivia Star, gdze mô bëc wëzdrzatkòwô terasa i kònferencjowé centrum, mdze widzec m.jin. Gduńsczi Wik, Gduńsk, rzmë Gdinie, pòrtë w òbëdwùch tëch gardach, mòlo w Sopòce, Hélsczi Półòstrów i Trzëgardowi Krôjmalënkòwi Park. To wierã bãdze nôpiãkniészi plac do òbzéraniô òkòlégò, ale je wiedzec, że nié to je nôwôżniészą fónkcją tegò chmùrnika.
Chcemë, żebë Olivia Star stôł sã nowim symbòlã i bùchą Gduńska, Trzëgardu i całégò Pòmòrzô. Olivia Business Centre to biznesowò-kònferencjowé serce całi metropòlie. Bëlnô lokalizacjô w Òlëwie, jakô je geògraficznym centrum naji aglomeracji, parłãczi mòżlëwòtë Gduńska i Gdini – gôdôł Macéj Grabsczi, przédnik Olivia Business Centre òbczas ùroczëznë wmùrowaniô nórtowégò kama.
To czerwińcowé wëdarzenié bëło téż swójnym pòdzãkòwanim Kaszëbóm – „lëdzóm, jaczi òd stalatów bùdëją Trzëgard tak dlô se, jak i przëbëczników: òd pòrtu w Gdini, przez gduńsczé kamiéńce i kòscołë w Òlëwie”, jak jesmë czëlë òbczas ùroczëznë. Materialnym dokazã wdzãcznotë za tã wielewiekòwą robòtã są mòdła kaszëbsczégò wësziwkù na pòdpòrach Olivia Star.

16. Podtopiona kolej

Lipcowa ulewa spowodowała w Gdańsku i okolicach wiele szkód. W tym kontekście media najczęściej poruszają temat uszkodzeń na linii Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, które doprowadziły do czasowego wyłączenia z ruchu odcinka od stacji Gdańsk Wrzeszcz do przystanku Gdańsk Port Lotniczy.

To, co działo się w nocy z 14 na 15 lipca 2016 roku, mieszkańcy Gdańska zapamiętają na długie lata. Gwałtowna ulewa, jaka nawiedziła miasto, wyrządziła liczne szkody i na wiele godzin sparaliżowała życie w mieście. Niestety, wielka woda spowodowała również śmierć dwóch osób we Wrzeszczu, który podobnie jak w roku 2001 ucierpiał najbardziej. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że gdyby po doświadczeniach sprzed 15 lat nie wybudowano w Gdańsku kilkunastu zbiorników retencyjnych, tegoroczna ulewa przyniosłaby jeszcze większe, wręcz niewyobrażalne szkody. Jak obliczyli meteorolodzy, w Gdańsku w ciągu 14 godzin spadło 160 litrów wody na metr kwadratowy, co odpowiada dwumiesięcznej normie opadów w naszym regionie. Najwyższe od 65 lat opady sparaliżowały także komunikację kolejową. Uszkodzona została infrastruktura kolejowa należąca do PKP Polskich Linii Kolejowych oraz do Szybkiej Kolei Miejskiej w Trójmieście. Najbardziej ucierpiała jednak oddana do użytku w ubiegłym roku linia Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Ciągnące się przez morenowe wzgórza tory, na większości odcinków ułożone na nasypach, były łatwym celem dla lejącej się z nieba wody

17. Komu przeszkadza mały ruch graniczny?

Mijają kolejne tygodnie, odkąd Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Administracji podtrzymuje decyzję o wstrzymaniu małego ruchu granicznego (MRG) pomiędzy Rzeczpospolitą i obwodem kaliningradzkim Federacji Rosyjskiej, umożliwiającego mieszkańcom przygranicznych regionów podróżowanie bez wiz. W województwie pomorskim z tego przywileju korzystać mogą mieszkańcy następujących powiatów: gdańskiego, puckiego, malborskiego i nowodworskiego oraz mieszkańcy Trójmiasta. W województwie warmińsko-mazurskim prawo to przysługuje mieszkańcom 11 powiatów graniczących z obwodem kaliningradzkim lub leżących w bliskiej od niego odległości oraz miast na prawach powiatów: Elbląga i Olsztyna. Po stronie rosyjskiej przywilej ten dotyczy wszystkich mieszkańców obwodu kaliningradzkiego. Istotnym wymogiem jest zameldowanie przez minimum 2 lata w strefie nadgranicznej oraz uzyskanie zezwolenia, które wydawane jest na 2 lata z możliwością wnioskowania na kolejne 5 lat.

Możliwość korzystania z MRG stanowi duże ułatwienie dla mieszkańców stref przygranicznych objętych umową. Chętnie korzystali z tego przywileju mieszkańcy obwodu kaliningradzkiego nieposiadający wizy (otrzymanie wizy wiąże się z wyższymi kosztami oraz spełnieniem wielu formalności urzędowych). MRG pozwala zaoszczędzić pieniądze i czas. Nie oznacza to jednak, że osoby te mogą swobodnie i bez kontroli przekraczać granice. Nic bardziej mylnego. Ten, kto chciał skorzystać z MRG, podlega tym samym procedurom, co obywatel posiadający wizę, m.in. przechodzi drobiazgową kontrolę na granicy. Jedyna różnica jest taka, że Rosjanin posiadający wizę może przemieszczać się po całej strefie Schengen, a więc nie tylko po całym terytorium Polski, również po krajach Unii Europejskiej. Mieszkaniec obwodu przekraczający granicę na zasadach o MRG może poruszać się jedynie w polskiej strefie przygranicznej, w wymienionych wyżej granicach.

18. Pół wiekù królowaniô

Z leżnoscë 50-lecô kòrunacje Matczi Bòsczi Swiónowsczi na Królewą Kaszëb w Stajszewie òdbëła sã nôùkòwô kònferencjô pt. „Sanktuarium Królowej Kaszub w Sianowie – dawniej i dziś”.

Zaczãła sã w kòscele w Swiónowie, gdze ks. prob. Eùgeniusz Grzãdzëcczi òpòwiedzôł ùczãstnikóm ò remòntach, jaczé przeszło sanktuarium òd 2008 rokù. Wspòminôł m. jin. ò wëmianie scanów, òdnowienim wôłtôrzów bòcznëch i òstatno skùńczony renowacje przédnégò wôłtôrza.

19. Lato z kaszëbizną

Lëdze z całégò Pòmòrzô, ale téż z Wiôlgòpòlsczi i Czech brelë ùdzél w drëdżi edicje Latowi szkòłë kaszëbsczégò jãzëka i kùlturë.
Òb dwie niedzele (òd 27 czerwińca do 10 lëpińca) lubòtnicë kaszëbiznë i ti, co dopiérze chcelë pòznac naje stronë, jãzëk i kùlturã, przëchòdzëlë na rozmajité zéńdzenia w Kaszëbsczim Lëdowim Ùniwersytece we Wieżëcë i jezdzëlë na wanodżi pò całëch Kaszëbach. Pòtikelë sã téż z personama, chtërne dzejają w kaszëbsczi rësznoce, òbzérelë filmë ò najim regionie, ùczëlë sã spiéwów i tuńców. Wôżnym pónktã béł wëjôzd do Wdzydz na Zjôzd Kaszëbów. Ùczãstnicë Latowi szkòłë pòjachelë téż do òliwsczi katédrë na grobë kaszëbsczich ksążãtów, do mùzeùm w Płótowie i do Bëtowa, gdze pòznôwelë historiã i dzysdniowòsc zemiów na pòlskò-kaszëbskò-niemieckò pògrańczim.

20. Szesc zéńdzeniów na szóstą edicjã

Je ju czilelatną tradicją, że w lëpińcu i zélnikù w gminie Żukòwò są pòkazëwóné rozmajité filmë ò Kaszëbach. Latos do òbezdrzeniô bëło jich dzesãc.

Kaszëbsczi festiwal filmòwi zaczął sã w tim rokù w Żukòwie òd projekcje dwùch dokazów. Nôprzód „Nad Bałtykiem zielonym” z 1960 r., jaczi òpòwiôdô ò robòce kaszëbsczich mòrsczich rëbôków, a òsoblëwie ò maszoperiach. Pózni bëtnicë festiwalu zdrzelë na dokùment Wiesława Kwapisza „Linia – kaszubska perła”, promùjący snôżą lëńską gminã.

21. Listy

23. Lato roku 1939. Granica dwóch światów na łamach prasy

Wrzesień żagwiący, jak napisał Melchior Wańkowicz. Miesiąc, który odmienił losy Polski tak dalece, że jako naród odczuwamy jego skutki przez niemal osiemdziesiąt lat. I odczuwać będziemy zawsze, w rozmaitych sferach. Są nimi bowiem olbrzymie straty demograficzne i związana z nimi radykalna przemiana struktury ludnościowej, znacząca dewastacja przemysłu, handlu i rolnictwa, zniszczenie i grabież dóbr kultury, skalą porównywalne może tylko ze szwedzkim potopem, radykalna zmiana granic, powiązana z trzema wymienionymi elementami, i później komunizm, który miał za zadanie stworzenie nowego człowieka i jego otoczenia.

Świat, w którym żyjemy, w dużej mierze stanowi pokłosie tamtego września i wojny, a także długich lat, które po niej nastąpiły. Dlatego tamten wrzesień jest taki ważny. Spoglądając na okres międzywojenny, włącznie z okresem bezpośrednio poprzedzającym wybuch wojny, dostrzegamy tę kolosalną przepaść między rozwiązaniami politycznymi, społecznymi, kulturowymi, wreszcie obyczajowością lat 20. i 30. a tym, co nastąpiło jesienią 1939 roku. Jak wyglądałby nasz świat, gdyby nie wojna?
Na Pomorzu, na Kaszubach okres kampanii wrześniowej i czas tuż po jej zakończeniu był równie dramatyczny, co w innych rejonach Polski. Należy pamiętać, należy powtarzać sobie i następnym pokoleniom wszystko, co tylko zachowało się w ludzkiej pamięci i na kartach rozmaitych dokumentów, gazet, książek, rozpraw. Warto też spojrzeć na okres poprzedzający wybuch wojny. Wtedy obraz będzie pełniejszy, chociażby poprzez uświadomienie sobie owego kontrastu, owej graniczności września.

27. Cassubiana Ryszarda Stryjca. O ekslibrisach – nie tylko z gryfem (cz. 1)

W roku przyszłym minie 20 lat od śmierci Ryszarda Stryjca (1932–1997) – wspaniałego grafika, artysty, bibliofila, człowieka! Słyszymy niekiedy, że o nim zapomniano… Warto jednak pamiętać, że nie wszędzie, albowiem tak za życia, jak i po śmierci o jego twórczości napisano sporo, nie tylko na kartach katalogów, publikowanych przy okazji wielkich indywidualnych wystaw (a i zbiorowych, np. exlibrisów), nie tylko w języku polskim.

Niemniej owe katalogi, bogato ilustrowane, są najcenniejsze. Należą do nich: Urlike Becker, Nils Büttner, Ryszard Stryjec als Zeichner und Radierer (Ost-Akademie Lüneburg 1993), Ryszard Stryjec. Rysunek, grafika, exlibris, pod red. Magdaleny Olszewskiej (Gdańsk 1998) i dotąd najbogatszy – towarzyszący wystawie z 2002 roku – Ryszard Stryjec. Rysunek i grafika z kolekcji Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie (Sopot [b.r.w.]).
Pamiętając o obecnych w tytule ekslibrisach, wypada przywołać poświęcone wyłącznie tej dziedzinie twórczości Stryjca najcenniejsze artykuły: Janusz Szymański „Nad ekslibrisami Ryszarda Stryjca”, „EL”, nr 10 (2/94; Warszawa 1994, red. Janusz Szymański i Janusz Miliszkiewicz) oraz Robert Mazur „Ekslibrisy Ryszarda Stryjca”, „Ex Biblioteca. Magazyn Grafików i Kolekcjonerów Ekslibrisów. Warszawska Galeria Ekslibrisu”, R. 2007, nr 2 (Mazur w swoich poszukiwaniach dotarł m.in. do wielu dokumentów, w tym kopii autorskiego wykazu „Ekslibrisy”, obejmującego 73 pozycje z lat 1971–1986). Nie wolno też zapominać o artykułach z łam miesięczników „Litery” (na przykład nr 7 z 1972) oraz „Pomerania”, w której m.in. Edmund Puzdrowski opublikował obszerny tekst pt. „Stryjec wspaniały” (nr 6–9/1997 i nr 3/1998).

32. Pòmachtóny żëwòt Bruna Richerta wedle aktów z archiwùm Institutu Nôrodny Pamiãcë (dz. 5)

Czej Bruno Richert jakno sztudéra mieszkôł w Toruniu, „lëdowé” wëszëznë Pòlsczi ùdbałë so òkazac përznã „łasczi” lëdzóm, jaczi donëchczôs „tacelë sã” w pòdzemim abò przënôlégelë do rozmajitëch nielegalnëch òrganizacjów. W gromicznikù 1947 r. pò dobëcym kòmùnystów w welowanim do sejmù ògłoszonô òsta amnestiô, dzãka chtërny wspòmnióny w pòprzédnym zdanim lëdze mòglë „ùjawic sã” i zacząc „normalné żëcé”. Leżnosc tã ùdbôł so wëzwëskac dôwny przédny redaktor „Zrzeszë Kaszëbsczi”. 15 łżëkwiata 1947 r. zgłosył sã òn do Miesczégò Ùrzãdu Pùblicznégò Bezpiekù w Toruniu, gdze rãczno wëpisôł nadczidłé ju w slédnym artiklu Òswiôdczenié, w chtërnym w czile słowach òpisywôł fónkcjonariuszóm bezpieczi to, co robił òb czas wòjnë i przëznôwôł sã do swòji dzejnotë w nielegalnëch strukturach Nôrodnégò Stronnictwa. Miôł to bëc wierã dlô niegò kùńc pewnégò dzélu żëwòta a przë leżnoscë zôczątk pòsobnégò…

34. Gdańsk mniej znany. Brama pełna skarbów

W tym miesiącu zapraszamy na wystawę czasową Muzeum Narodowego w Gdańsku „Lux in Oriente – Lux ex Oriente”. A przy okazji poznajemy obiekt, w której jest prezentowana – Zieloną Bramę.

Gdzie ten kolor?
Brama Zielona zbudowana została w latach 1564–1568 na miejscu średniowiecznej Bramy Kogi. Budynek wzniesiony został nad Motławą, przy zwodzonym moście prowadzącym na Wyspę Spichrzów. Most porastały wodorosty i prawdopodobnie dlatego zwany był zielonym. I tak zielone określenie przeszło na nową bramę. Zielona Brama mogłaby jednak nazywać się niderlandzką. Po pierwsze pracami kierował pochodzący z Amsterdamu mistrz Regnier. Po drugie cegły, z których została zbudowana, trafiły do Gdańska właśnie z Holandii. Przypłynęły na statkach kupców niderlandzkich jako balast. I jeszcze – górna część budowli inspirowana jest stylem flamandzkim. Budynek ma aż cztery przejścia, a nad każdym herb: Gdańska, Polski, Prus Królewskich i czwarty dodany w XIX wieku – herb dynastii Hohenzollernów.

35. Trzy smoki i jarzębina

Piszę te słowa, patrząc na krzew jarzębiny, która w słoneczne popołudnie późnego kaszubskiego lata rwie oczy swoją barwą. Na tle ciemnej zieleni liści czerwień jagód nabiera głębi, wydaje się prawie szkarłatna. Takie cuda zdarzają się tylko w rzadkich chwilach niezmąconej niczym pogody. I tylko tutaj, na Północy.
W Życiu i przygodach Remusa o takiej jarzębinie mówi się, że gdyby ją ściąć, krew by z niej poleciała. Pod takim drzewem, mieniącym się barwą dojrzałego lata, doznał zachwycenia tytułowy bohater książki Aleksandra Majkowskiego. Tam właśnie Remus po raz pierwszy zobaczył zapadły zamek, królewiankę i trzy pilnujące ją smoki.

36. „Żniwò je wiôldżé, le ni ma kòmù robic”

W czerwińcu czilenôsce lëdzy piszącëch pò kaszëbskù zeszło sã w Starbieninie na rokrocznëch warkòwniach (wiãcy na tã témã jesmë piselë w lëpińcowim numrze najégò cządnika na starnie 75). Brzadã tegò pòtkaniô są m. jin. trzë tekstë, jaczé bédëjemë w tim numrze najim Czëtińcóm. Dwa z nich to kôrbiónczi. Pierszą przërëchtowôł Łukôsz Zołtkòwsczi, latosy dobiwca stipendium dlô młodëch gazétników m. Trojanowsczi, chtëren gôdôł z Idą Czajiną. Drëgô – z pùcczim starostą Jarosławã Białkã – to brzôd robòtë młodégò gazétnika z Radia Gdańsk Róberta Grotha. Trzecy tekst je zapisënkã wrażeniów trzech dzéwczãtów, chtërne wespół z Piotrã Léssnawą miałë leżnosc pòznac ks. Mariana Miotka i jegò telewizyjné studio na gniewińsczi plebanie.

38. Czarownô czarownica

Ò dzecnëch latach, dolmaczënkù a kąsk ò czarzeniu gôdómë z pòetką, tłómaczką i szkólną Idą Czajiną, chtërna latos wëprzédnionô òstała Strzébrzną Tobaczérą Ôbrama.

40. Kaszëbizna jak trôwa...

Ò planach rozwiju pùcczégò krézu, ò tim, co mô trôwa do kaszëbiznë, i dlôcze më wcyg jesz mielëbë sã ùczëc òd Góralów, z pùcczim starostą Jarosławã Białkã gôdô Róbert Groth.

42. Bernard Chrzanowski. Ten, który poruszył wiatr od morza

Nie byłoby Wiatru od morza Stefana Żeromskiego ani Baltii Jana Kasprowicza, gdyby nie prekursorska i szlachetna działalność społeczna Wielkopolanina Bernarda Chrzanowskiego. To właśnie on odkrył dla wielu Polaków urok i znaczenie pomorskiego, kaszubskiego Bałtyku. Mecenas Chrzanowski zapisał również piękne karty jako polski parlamentarzysta i kurator szkolny. W 1986 roku jego prochy spoczęły na cmentarzu w Gdyni-Oksywiu.

43. Gadki Rózaliji. Powjitanie szkołi

44. Grôjta Kaszëbi. Nowi kaszëbsczi spiéwnik

Prawie ùkôzôł sã nowi spiéwnik kaszëbsczi Grôjta Kaszëbi – zbiór utworów regionalnych Witolda Trédera. Je to pierszi wiãkszi aùtorsczi zbiér dokôzów a aranżacjów tegò aùtora. Pò spiéwnikù jegò wùje Kòrneliusza Trédera z Czelna – je to pòsobny zbiér ùsôdzków, jaczi wëszedł z ti mùzyczny familie. Wëdanié ksążczi je brzadã wespółrobòtë serakòjsczégò Òstrzódka Kùlturë a wejrowsczégò mùzeùm. Redaktorką pùblikacje je Aleksandra Janus.
Pierszi pùbliczny pòkôzk spiéwnika miôł môl 15 lëpińca tegò rokù w Serakòjcach, z leżnotë 35-lecô dzejaniô karna Sierakowice, chtërnégò Tréder je òd 1986 rokù mùzycznym instruktorã. Nie je to jediné fòlklorné karno, co zawdzãcziwô mùzyczny sztôłt swòjégò kùńsztu Witoldowi zez Żukòwa. Na Kaszëbach są to jesz: Hopowianie (1988–1996), Chmielanie (od 1990) a Bazuny z Żukòwa (òd 1992). Òd 1985 rokù je dirigentã chóru miészónégò Harmonia z Żukòwa. Latos Witóld Tréder je Przédnym Dirigentã Radë Kaszëbsczich Chórów, bez co dirigòwôł sparłãczonyma dwanôsce karnoma na nôwikszich religijnëch ùroczëstoscach kaszëbsczich: wejrowsczich òdpùstach a swiónowsczi ùroczësti mszi z leżnotë kòrunacje Matczi Bòsczi Swiónowsczi na Królewą Kaszëb. Robòta Witolda Trédera òsta achtnionô przez rozmajitëch „wëprzédnienio-dôwców”, m. jin.: pòlsczégò ministra kùlturë, kartësczégò starostã, Polski Związek Chórów i Orkiestr a gminã Żukòwò.

46. Zrozumieć Mazury. Gauleiter

W listopadzie 1986 r., w wieku 90 lat, zmarł w więzieniu w Barczewie Erich Koch, jeden z ostatnich dostojników III Rzeszy, gauleiter i nadprezydent Prus Wschodnich. Kara śmierci, którą otrzymał w maju 1959 r. po procesie przed polskim sądem uznającym go winnym śmierci kilkuset tysięcy Polaków i Żydów, z niejasnych do dzisiaj powodów nie została wykonana. Oficjalną przyczyną miał być zły stan zdrowia oskarżonego, powszechna jednak była opinia, że Kocha utrzymywano przy życiu z powodu jego wiedzy o tajemnicach III Rzeszy, przede wszystkim o miejscu ukrycia Bursztynowej Komnaty. Kilka lat temu Jan Bułhak zasugerował, że gauleiter uratował życie, idąc na współpracę z polskim i sowieckim wywiadem.
Erich Koch, syn robotnika z Nadrenii Północnej-Westfalii, stał się Wschodnioprusakiem na rozkaz partii. Do NSDAP wstąpił w 1922 r., jako jeden z pierwszych, jego legitymacja partyjna miała numer 90. Był wiernym towarzyszem, bezgranicznie oddanym Hitlerowi, który obdarzał go niezrozumiałym dla wielu zaufaniem i w poważnych sporach Kocha z Goebbelsem, Himmlerem czy Rosenbergiem stawał w końcu po stronie gauleitera. Momentem przełomowym w jego karierze stał się wyjazd w 1928 r. do partyjnej roboty w Prusach Wschodnich. NSDAP w tej prowincji, niewielka liczebnie, skłócona, pozbawiona charyzmatycznego przywódcy, nie odgrywała dotąd żadnej znaczącej roli. Koch stanie się ojcem sukcesu narodowych socjalistów w Prusach Wschodnich. Między wrześniem 1928 a wrześniem 1929 r. będzie przemawiać 273 razy, założy tyle samo kół partyjnych. W wyborach 1930 r. NSDAP otrzyma tu połowę głosów, sam Koch zostanie wybrany posłem do Reichstagu. Jego aktywność, pracowitość i bezgraniczne oddanie narodowej sprawie będą wynagradzane. W 1928 r. zostanie gauleiterem prowincji (najwyższy stopień partyjny nadawany przywódcy NSDAP), pięć lat później, po dojściu Hitlera do władzy, nadprezydentem Prus Wschodnich, w 1938 r. otrzyma stopień SA-Obergruppenführera (stopień paramilitarny odpowiadający w Wehrmachcie randze generała). W 1933 r. wybrano go przewodniczącym wschodniopruskiego synodu prowincjonalnego Kościoła ewangelickiego.

48. Z Południa. Klucz i brama

W cieniu doniosłej 1050. rocznicy chrztu Polski Pomorze Gdańskie obchodzi 550. rocznicę zrzucenia krzyżackiego jarzma i złączenia nowo powstałej dzielnicy Prusy Królewskie z Koroną. Bez fanfar, bez hucznych uroczystości, lecz godzi się ten ważny w naszych dziejach fakt przypomnieć. Pewną rolę w tym wielkim wydarzeniu odegrały również Chojnice.
Niesławna bitwa pod Chojnicami 18 września 1454 roku rozległa się echem po całej Europie, nadwątliła autorytet Polski, zachwiała wiernością niektórych miast pomorskich; oto wojska polskie pobite i potopione w bagnach, król Kazimierz ledwo uszedł z życiem. Do klęski przyczyniła się krzyżacka załoga Chojnic, która w liczbie 500 osób pod wodzą Henryka Reuss von Plauen uderzyła w bok sił polskich, powodując w ich szeregach panikę i ucieczkę. Tak niefortunny bój dał początek trzynastoletniej polsko-krzyżackiej wojnie, która toczyła się ze zmiennym szczęściem i dopiero wiktoria wojsk polskich w 1462 roku pod Świecinem k. Żarnowca przechyliła losy tych zmagań na polską stronę. Odtąd szło ku ostatecznemu zwycięstwu, wojska królewskie zdobywały kolejne miasta. W ostatniej fazie wojny w rękach krzyżackich pozostały tylko Chojnice, obsadzone i ciemiężone przez tysiąc zbrojnych pod wodzą Kaspra Nostyca, znanego z okrucieństwa śląskiego zaciężnika.

49. Z Kociewia. Gdy mija zapach wakacji

Ktoś bliski mi powiedział: „Już nie pachnie wakacjami...”. Powiedział to oczywiście z żalem. Szkoda, że nie dopytałam, z czym kojarzy mu się zapach wakacji. Sianokosy – te pierwsze, szczególnie zauważane – są przed wakacjami. Potem pachną lipy, dojrzewające zboże, rozmaite kwiaty i zioła, które mają swoje święto w Matkę Boską Zielną. Cieszy mnie, że ludowy zwyczaj święcenia ziół przetrwał nawet w Gdańsku. Również w tym roku wiele kobiet przybyło tu do świątyni z bukiecikami, w których zauważyłam miętę, krwawnik, nawłoć, miodunkę, wrotycz... Pomyślałam: Ilu mężczyzn umiałoby ponazywać te rośliny? Nic to, ważny jest dla nich inny fragment rzeczywistości i niech tak pozostanie. Coś o wszystkim warto jednak nadal wiedzieć, by ogarnąć świat. Wieloletnia uczba zapewniała kiedyś rozróżnianie owsa od żyta. Teraz atrakcyjniejsze (i to nie tylko dla dzieci) okazuje się tropienie wirtualnych Pokemonów. A że ze zboża jest chleb powszedni, można sprawdzić, i to migiem, w internecie. Po co się uczyć... I to już brzmi groźnie.

50. Lektury

55. Ksążãcô jachta i ji skùtk

Gwësno nigdë më sã nie dowiémë, dlôcze niżódnégò z towarzëszów ksãcã Subisławã, co jezdzëlë razã z nim na jachtã na wiôldżégò zwiérzã, nie bëło przë nim w tëch nôcãższich chwilach jegò żëcégò. Ti, co bëlë tedë w jegò karnie, gôdalë pòtim, że kóń jich pana sã spłosził. Mòże pòdsôdk przeląkł sã czegòs i pònëkôł na slepò bez bór. Równak wiele bëło téż taczich (chòc żóden z nich sã nie òdwôżił na głos ò tim rzec), co prawilë, że òb czas jachtë Subisłôw dopôdł stolëmnégò dzëka. Pòtãżny dżéna béł ùbarniony w wiôldżé biôłé kła zwóné szablama. Jachtôrz, czej béł ju krótkò zwierzãca, cësnął w jegò starnã swòjim cãżczim òszczepã i... ten przelecôł nimò.
Rozmieje sã, że pòddóny ani na sztót nie wëpùscywalë swòjégò ksãca z òczów. Kòżden z nich miôł nie blós łãk przërëchtowóny do strzeleniô, le téż òstri topór. Òni bë przëszlë swòjémù panu w pòmòc, dejadë tak sã prawie stało, że òstrzé ksãcowégò òszczepù wbiło sã w samò serce stôrégò dãbù, a doch drzewò to lëdze mielë w tamtëch czasach za symbòl pògańsczégò bóżka.

58. Pan jest tym Marianem Selinem...?

„12 lipca 2016 roku zmarł w Jastarni poeta kaszubski Marian Selin” – taki oto komunikat można było w tym dniu przeczytać na łamach kaszubskiej prasy i na stronach internetowych.

Urodził się 18 maja 1937 roku w Jastarni, tutaj też chodził do szkoły podstawowej. W 1966 roku ukończył Szkołę Muzyczną i Studium Choreograficzne w Gdańsku. Pracował w Powiatowym Ośrodku Kultury w Pucku, a także w Spółdzielni Rybackiej „Szkuner” we Władysławowie jako instruktor tańca. Był także zatrudniony w przedsiębiorstwie rybackim „Koga” w Helu. Marian Selin po kaszubsku zaczął pisać już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku – w 1957 roku wystawił w Jastarni (nie we Władysławowie, jak napisano w wielu źródłach) widowisko słowno-muzyczne „Broduzë” stworzone rok wcześniej. Za jego debiut poetycki natomiast uznaje się opublikowanie wiersza „Mój bocik” na łamach czasopisma „Litery” w roku 1966. Od tego czasu jego utwory ukazywały się w prasie, a nawet zostały włączone do repertuaru zespołu rockowego Sami. Zaowocowało to wkrótce wydaniem jego pierwszego zbioru wierszy Kaszubski kwiat (1982). Następny zbiór jego poezji Niech wiater niese piesń ukazał się kilkanaście lat później (1996). Jego utwory poetyckie zamieszczono ponadto w kilku antologiach, wreszcie w czerwcu 2016 roku zostaje wydana książka będąca próbą usystematyzowania jego twórczości Marión Selin. Piesniôrz rëbacczégó żëwòta.

60. Klëka

67. Sëchim pãkã ùszłé. Zeza rozlónégò mléka abò żôle susajka

Pùrgnął sã zdrok mój, dze mitkò-cwiardé czamią sã piersë – nôpierszô szmaka z mòjich lat dzecnëch. Ta mitkòsc, za jaką teskni rãka i cwiardosc w ni zaklãtô (…)

Tak pisôł w jednym ze swòjich erotików jeden dosc stôri ju klasyk zez Chwaszczëna. Bò czë je co, do czego barżi „teskni rãka”? Pòwiéta, że za 500+ téż teskni, za zëmnym piwã w cepłi latowi wieczórk czë za plastikòwim, zdrzélnikòwim pilotã w zëmną, jesénną noc. Prôwda, równak nick nie je tak wôrt teskniączczi, jak białczënô piers. W całoscë, czej je fùl mléka. Nôlepszégò białczënégò sokù, co gò ani w promilach, procentach czë eùro achtnąc sã nie dô, bò prosto nie je do zapłaceniô! To, co nôlepszé – je dlô nômłodszich. Kò to òni brëkùją te nôbarżi! Wcyg roscą a mlékò òd mëmë jima w tim bëlno pòmôgô. Dochòdzy do te sprawa bliskòscë z nôwôżniészą dlô dzecka òsobą na swiece – z mëmą.

68. Z bùtna. Mojn, mojn

– Mojn, mojn – przëwitôł sã wiesoło brifka, wchôdającë do mòji zatacony na zbërkù Pëlckòwa kôtë.
– Wejle, të gôdôsz jak mój ópa. Òn téż do swòjich drëchów gôdôł „mojn”. Skądkaż cebie to sã terôzka wzãło, co?
– Z kùlturą, jô widã, ù cebie nie je za dobrze. Miast òdrzec, jak sã słëchô, „mojn, mojn”, të mie tu ò swòjim ópie pleszczesz.
– Mojn, mojn – rzekł jem a ùcesził sã do brifczi, kò długò jegò nie bëło. – Jô ce, drëchù, ni miôł widzóné, że ho, ho… Dzeż të sã pòdzéwôł?
– Chłopie, dze jem béł a co jem widzôł, długò bë mùszôł òpòwiadac… – drëch rozezdrzôł sã pò wiôldżi jizbie, a sczerowôł zdrok na szafã – … a òd negò òpòwiôdaniô, të wiész, w gãbie robi sã sëchò. Môsz të co?
– Co? – ùdôwôł jem, że nie rozmiejã.
– A jenkù jo – wzdichnął a pòdeszedł do szafë, dze wiedno jô miôł „co” schòwóné. Òdemknął dwiérczi, zakùknął bënë, a wzdichnął jesz rôz, leno głosni: – A jenë jo! Tuwò je blós pòmión czëc!
 

Joomla Templates - by Joomlage.com