W majowej i czerwcowej "Pomeranii" opublikowaliśmy dwie części artykułu Pana Kazimierza Ostrowskiego "Kartki z życiorysu nauczyciela". Niestety, ukazała się tylko część pierwsza i ostatnia, zabrakło środkowej. Wydrukujemy ją w numerze wrześniowym, natomiast na naszej stronie już teraz prezentujemy całość artykułu. Za pomyłkę i spowodowane nią zamieszanie serdecznie przepraszamy zarówno Autora, jak i naszych Czytelników.

Kartki z życiorysu nauczyciela

85 lat temu w Niemczech, na terenach zamieszkałych przez mniejszość polską – na Pograniczu krajeńskim, na Kaszubach bytowskich, na Powiślu i Warmii – zaczęły powstawać pierwsze polskie szkoły. Były to placówki niezwykle ważne dla Polaków otoczonych przez żywioł niemiecki i brutalnie germanizowanych, a walka o ich trwanie wymagała prawdziwego heroizmu. Niestety, często kończyła się przegraną.

 

Jak trudne było wychowywanie w tych okolicznościach młodych Polaków pokazują losy także młodego wówczas nauczyciela Adama Kołodzieja. Sześcioletnie zmagania – najpierw na Krajnie, później na Warmii – stanowiły bodaj najważniejszy etap jego nauczycielskiej drogi. W 1969 r. opisał on swoje doświadczenia sprzed lat w opracowaniu pt. Wspomnienia walki o szkołę polską, które złożył w maszynopisie w Ośrodku Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie. Kopia tego materiału zachowała się w zbiorze pamiątek po ojcu u Jerzego Kołodzieja w Chojnicach, skąd pochodzą cytowane w artykule wypowiedzi.

 

Z Polskiej Wiśniewki w świat

Po zakończeniu I wojny światowej, gdy odradzała się niepodległa Polska, mieszkańcom Polskiej Wiśniewki (dziś Starej Wiśniewki) nawet nie przychodziło do głowy, że ziemia złotowska zostanie od Macierzy oddzielona. Panowało przekonanie, że linia kolejowa Chojnice – Piła, a wraz z nią cała Krajna, znajdzie się po polskiej stronie granicy. Traktat wersalski postanowił jednak inaczej, ponoć na skutek dyplomatycznych zabiegów Hohenzollernów – takie wieści rozeszły się po okolicy. Rozgoryczenie było wielkie, wszak Złotowszczyzna od wieków była na wskroś polska!

Adam Kołodziej, urodzony w Polskiej Wiśniewce w 1904 roku, w rodzinie Symplicjusza i Zofii, właścicieli dużego i dobrze prosperującego gospodarstwa rolnego, wspominał po wielu latach, że dorastał w środowisku prawie w stu procentach polskim; na obrzeżu wsi żyło zaledwie kilka rodzin niemieckich. W szkole podczas przerw rozbrzmiewała polska mowa, a nauczyciel tylko wobec spodziewanej wizytacji prosił: Kinder, spricht doch deutsch. Polacy nawet w mieście powiatowym swobodnie porozumiewali się w swoim języku. W domu ojciec i dziadek uczyli mnie historii, przed portretem Kościuszki ojciec opowiadał o czynach tego wodza. Miłość do ojczyzny zaszczepiały wieczorne pogadanki w domach ze starszymi. Korzystałem ja i moi rówieśnicy z polskiej biblioteki parafialnej, lecz po wojnie nasz proboszcz Pozorski został zmuszony do przyjęcia polskiej opcji, zatem do opuszczenia Pogranicza i Niemiec.

Czytaj więcej: Kartki z życiorysu nauczyciela

Majowy numer "Pomeranii"

 

2. Od redaktora

Sport ma to do siebie, że się wiąże z regionami, dlaczego więc Trefl nie ma się wiązać z Kaszubami? – stwierdził w wywiadzie dla naszego miesięcznika Kazimierz Wierzbicki, założyciel m.in. znanego w całej Polsce (i nie tylko) klubu Trefl Sopot, którego znakiem rozpoznawczym są czarno-żółte barwy.

Cieszy, że coraz częściej działacze sportowi i sami sportowcy – jak bohaterka z okładki poprzedniej „Pomeranii” Angelika Cichocka – podkreślają swoje związki z Kaszubami, z Pomorzem. Kaszubi kanadyjscy nie mają z tym problemu już od lat. Hokeiści klubu Kashubian Griffins występują w czarno-żółtych strojach z gryfem na piersi i z dumą podkreślają swoje pochodzenie. W minionym miesiącu mogliśmy gościć ich w gdańskiej hali Olivia. Dwa mecze z trójmiejskimi drużynami przyciągnęły setki kibiców z całych Kaszub i stały się okazją do stworzenia – jak ujął to Eugeniusz Pryczkowski – hókejowégò mòstu drëszbë.

 

3. Radzëzna ò welacjach. DM

Nôleżnicë Przédny Radzëznë Kaszëbskò-Pòmòrsczégò Zrzeszeniô kôrbilë nad ùchwôlënkama w sprawie wëbòrów do Eùropejsczégò Parlameńtu i do samòrządzënë.

Nôwôżniészim pónktã zéńdzeniô, jaczé òdbëło sã 5 łżëkwiata w Lãbòrgù, bëłë welacje. Ùdało sã przërëchtowac pòspólny ùchwôlënk, chtëren zôchãcywô zrzeszeńców do ùdzélu w wëbòrach (téż jakno kandidatowie z rozmajitëch partijnëch i spòlëznowëch kòmitetów). Zrzeszenié nie mdze latos welacyjnym kòmitetã, ale Przédnô Radzëzna mô nôdzejã, że mëslącë òdpòwiedzalno ò przińdnoce najégò regionu i całi Eùropë, nôleżnicë KPZ pùdą do ùrnów tak w nôblëższich welacjach do Eùropejsczégò Parlamentu, jak i òb jeséń, czedë mdzemë wëbierac najich przedstôwców w pòmòrsczich samòrządzënach.

 

5. Môłô galeriô akwarelków ò szczescym. Bòżena Ùgòwskô

Chtëż na Kaszëbach nie znô jegò nôzwëska, a jesz lepi przezwëska Jan Zbrzëca. Dlô młodszégò pòkòlenia Kaszëbów përznã jiwru mògło bë bëc leno przë kąsk strzédnowieczno brzëmiącym „Krëban z Milachòwa”, bò tegò pseùdonimù Stanisław Pestka òd dôwna nie ùżiwôł, a pòdpisywôł nim téż blós felietónë, jaczé nalézemë w „Pòmeranii” z zeszłégò stalata. A równak cekawô je jegò geneza. Mieszkańcë Krëbanów wiedzą, że je to geògraficznô pòzwa jezora niedalek Rólbika, bez jaczé przepłiwô rzéka Zbrzëca. Za knôpiczich lat to jezoro i ta rzéka bëłë pózniészémù dzejarzowi za całi swiat – tu przëchôdôł czëtac ksążczi w towarzëstwie domôcégò psa, tu ùcził sã òbserwòwaniô nôtërë, atrakcją bëła mòżlëwòta kąpaniô sã czë łowieniô rëbów. Nierôz nôdgrodã stanowiła „pësznô, jezórnô glada, a na ni niezrechòwóné karna dzëwëch kaczków i pòdwòdôrzów. Nie felało téż majestaticzno płiwającëch kôłpów. Wdzãcznô pamiãc ò Milachòwsczim Jezorze sprawiła, że do mòjégò drëdżégò krëjamnégò miona przedosta sã nazwa z drżéniã Milachòwò”.

Czytaj więcej: Majowy numer "Pomeranii"

Kwietniowy numer "Pomeranii"

2. Od redaktora

Z inicjatywy Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego w kilkunastu wsiach na Pomorzu zbadano poziom kapitału społecznego. Wyniki są zaskakujące. Socjolodzy obalają wiele stereotypów – okazuje się m.in., że nie ma związku między owym kapitałem a subregionami ukształtowanymi geograficznie czy kulturowo. Społeczności głęboko zakorzenione na Kaszubach czy Kociewiu nie wypadły w badaniach lepiej niż np. popegeerowskie Angowice. Wszędzie widoczny jest przede wszystkim brak zaufania do instytucji państwa i do organizacji pozarządowych.

 

3. O kapitale, zaufaniu i huśtawce bez atestu. Piotr Dziekanowski

Przekonanie o niemożności wydobycia się z popegeerowskiej czarnej dziury z jednej strony, a z drugiej to o twórczym raju społeczności zakorzenionych na Kaszubach i Kociewiu – oba sądy trzeba odłożyć do lamusa, wsłuchując się w wyniki ubiegłorocznych badań socjologicznych poświęconych kapitałowi społecznemu pomorskiej wsi.

Wiosną i latem ubiegłego roku ankieterzy, głównie studenci klubu Pomorania, pojechali do kilkunastu pomorskich wsi. Poza Angowicami w powiecie chojnickim, pozostałe liczą co najmniej 1000 mieszkańców, większość to stolice gmin. W każdej ankieterzy odwiedzili po kilkadziesiąt rodzin, pytając m.in. o więzi społeczne, relacje z ludnością napływową, stosunek do władz różnych szczebli, uczestnictwo w życiu społeczności.

 

7. Serakòjce z rekòrdã. DM

Dzéń Jednotë Kaszëbów, jaczi òd 2004 rokù je òbchòdzony 19 strëmiannika na wdôr pierszi znóny nama pisemny zmiónczi ò Kaszëbach, latos jesmë swiãtowelë w rozmajitëch môlach i dniach. Jak kòżdégò rokù 19 strëmiannika ùroczësti przemarsz i kòncert òdbëłë sã we Gduńskù, a czôrno-żôłté fanë wisałë we wiele jinëch placach. Nôwiãcy lëdzy przëjachało równak swiãcëc DJK czile dni pózni do Serakòjc.

 

9. Atom bliżej Pomorza. Sławomir Lewandowski 

30 stycznia wójtowie Choczewa, Gniewina i Krokowej oraz wicemarszałek województwa pomorskiego podpisali porozumienie ze spółką PGE Energia Jądrowa dotyczące rozwoju terenów pod inwestycje związane z budową elektrowni atomowej.

Podpisane porozumienie ma ścisły związek z podjętą 28 stycznia przez Radę Ministrów uchwałą w sprawie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) przygotowanego przez ministra gospodarki. W Programie zapisano zakres działań, jakie należy podjąć, aby bezpiecznie korzystać z energetyki jądrowej w Polsce.

Czytaj więcej: Pomerania 04-2014

W marcowym numerze "Pomeranii":

II Radio Gdańsk, prenumerata Pomeranii, telewizja TTM - reklama

III Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku - reklama

IV XV Prozatorsczi Kònkùrs m. Jana Drzéżdżona

 

2. Od redaktora

Od 11 lat przyciąga tłumy. Główni bohaterowie w zasadzie co roku ci sami, miejsce też się nie zmienia. A jednak Verba Sacra, to wciąż niezwykłe wydarzenie. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu ludzi przyciąga do wejherowskiej kolegiaty głębia Bożego słowa czytanego po kaszubsku, w jakim piękna muzyka, a w jakim kunszt aktorski i sława Danuty Stenki, czyli „naszi Danuszi”. To nieistotne, ważne, że całość „zagrała”. I to jak! Takiej promocji kaszubszczyzny potrzeba nam nie tylko w Wejherowie – promocji na wysokim poziomie, z dopracowanymi szczegółami, działającej na wyobraźnię i poruszającej zarówno młodszych, jak i starszych odbiorców. Szkoda, że Danuta Stenka jest tylko jedna, bo pewnie byłoby łatwiej…

I żal, że takie spektakularne wydarzenia mogą się odbywać tylko co jakiś czas. Jak wiadomo, do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest przede wszystkim codzienna, mrówcza praca. Siedmioro Pomorzan, którzy takiej cierpliwej roboty się nie boją, Kolegium Redakcyjne wspólnie z redakcją „Pomeranii” wynagrodziło w minionym miesiącu Skrami Ormuzdowymi. Dziękujemy im za to, że po prostu chce im się dbać o nasz region, o jego kulturę, o język kaszubski, o gwarę kociewską. Mamy nadzieję, że uroczystość wręczenia Skier, na wypełnionej sali Nadbałtyckiego Centrum Kultury, z dedykowanym laureatom koncertem Pawła Ruszkowskiego oraz występem tanecznym zespołu Roczitkòwé Jagòdë, chociaż w części wynagrodziła im trud włożony w pracę na rzecz Pomorza.

Dariusz Majkowski

Czytaj więcej: W marcowym numerze "Pomeranii"

Joomla Templates - by Joomlage.com