Stanisław Janke bohaterem kwietniowej "Pomeranii"

 

2. Od redaktora

Wejle to je ale na swiece Stach pisze wiérztë

Starëszk gbùr zawòłóny bë sã zadzëwòwôł

Òn nie brëkùje zemie ani zôrna ani miesąca

Na nowiu a mù rosce pòézjô (…)

 

To fragment utworu Stach pisze wiérztë autorstwa Stanisława Jankego, który w marcu uroczyście obchodził 60. urodziny. Była konferencja naukowa, kwiaty, podziękowania, nagrody. Nie zabrakło ani przedstawicieli jego rodzinnego Lipusza, ani obecnego miejsca zamieszkania, czyli Wejherowa. Przyjechało też wielu przyjaciół, krewnych, miłośników twórczości. Solenizant w doskonałej formie tryskał humorem, opowiadał żarty, wspominał…

Cieszę się, że wraz z Bogumiłą Cirocką mogliśmy być na tych niezwykłych urodzinach, tym bardziej, że przecież Stanisław Janke właśnie w naszym miesięczniku zadebiutował jako poeta w 1977 r., etatowo pracował w nim prawie ćwierćwiecze, a jako współpracownik, a ostatnio też członek Kolegium Redakcyjnego, jest z nami do dziś. Czujemy się dumni z tego powodu, bo chodzi przecież o jednego z najlepszych współczesnych nam twórców kaszubskich. Jego znakomita powieść Łiskawica, wiersze dla dzieci i dla dorosłych (w tym moje ulubione zebrane w tomiku Pò mie swiata nie mdze), tłumaczenie na język kaszubski Mickiewiczowskiego Pana Tadeùsza i wiele innych dzieł stawiają go w pierwszym szeregu naszych literatów i osób zasłużonych dla kaszubszczyzny.

„Bóg zapłac za wszëtkò, wasto Stachù!”

 

3. Wiérztë. Stanisłôw Janka

 

4. Chcã gadac prosto jak czijã w płot. Stanisłôw Janka

Nen titel gôdô frazeòlgòwò, jak pòwiôdają Pòlôsze, że bãdã pisac prosto z mòstu. Tak jakòs bëło, że jô w 1977 miôł swòjã lëteracką pierszëznã, ale ùsôdzac pò kaszëbskù jô zaczął w 1976, to je sztërdzescë lat temù. Przez nen całi czas, do dzys, a jesz w tim przez 25 lat gazétnikòwi robòtë w „Pòmeranie”, ùzebrało mie sã dosc tëlé przemëszleniów w sprawach kaszëbsczi deji i lëteraturë.

Mògã so wdarzëc, jakbë to bëło terô, infòrmacjô w „Pòmeranii” (4/1977) z rozsądzeniô pierszégò kònkùrsu na lëteracczé dokazë pisóné pò kaszëbskù. Tamò pisało, że razã z Jaromirą Labùddą, córką pisarza Aleksandra Labùdë, jô dostôł ekstra nôdgrodã, westrzódka wëprzédnionëch, chtërny nie przekroczëlë 21. rokù żëcô. Jô to dostôł za krótëchné pòwiôstczi, chtërne nigdë nie òstałë òpùblikòwóné, a pierszëznã to jô miôł przez wëdrëkòwanié w „Pòmeranii” (6/1977) sétmë mòjich wiérztów. Wrãczenié nôdgrodów i wëprzédnieniów tegò kònkùrsu òdbëło sã òbczas kòleżeńsczégò zetkaniô nôleżników klubù sztudérów Pòmòraniô (z leżnoscë 25 lat jistnieniô). To bëło dlô mie wiôldżé przeżëcé, czej jô òd kaszëbsczégò pòétë Méstra Jana Trepczika dostôł bògato grawerowóny mòsãżny swiécznik. Do dzysô òn wisy ù nas doma w  paradnicë. Ale tej nôwôżniészé bëło to, że Méster Jan skłôdôł mie pòwinszowania i żëczbë pò kaszëbskù swòjim piãknym baritonã. Jô słëchôł tegò jak zaczarzony. To bëła kaszëbizna, jaczi jô nigdë ni miôł czëté. To tej jô pòczuł ji òsoblëwą, apartną szmakã.

Czytaj więcej: Stanisław Janke w nowej "Pomeranii"

Świętopełk w marcowej "Pomeranii" 

2. Od redaktora

W tym roku mija 750 lat od śmierci Świętopełka II Wielkiego. Jak napisał patron 2016 r. prof. Gerard Labuda w I tomie Historii Kaszubów w dziejach Pomorza, pod jego rządami „księstwo gdańskie osiągnęło szczyt swego rozwoju terytorialnego i ustrojowego zarówno w stosunkach wewnętrznych, jak zewnętrznych”.

W Gdańsku stoją pomniki księcia Świętopełka, w wielu miejscowościach na Pomorzu jego imię noszą m.in. ulice. Niestety nie wszyscy mieszkańcy naszego regionu wiedzą, kim był ów książę, jakie są jego dokonania i co zawdzięcza mu Pomorze. Dlatego gdański oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zamierza w roku okrągłej rocznicy śmierci tego władcy zorganizować kilka wydarzeń upamiętniających jego czyny. O ich przebiegu będziemy informować w „Pomeranii”, a zapowiedzi znajdą się na stronie kaszubi.pl.

Chcąc się włączyć w te działania, proponujemy naszym Czytelnikom kilka tekstów poświęconych Świętopełkowi i jego czasom. Polecamy też zamieszczoną w naszym literackim dodatku „Stegna” sztukę teatralną Kasa Swiãtopôłka napisaną przez współzałożyciela Zrzeszenia Kaszubskiego Karola Kreffta.

A jeśli ktoś nie chce patrzeć w przeszłość, to niech wspólnie z Piotrem Lessnauem i prof. Cezarym Obracht-Prondzyńskim zastanowi się nad tym, co za 20 lub 30 lat będzie oznaczało zdanie: „Jô jem Kaszëba”. Zapraszamy do lektury i do dyskusji.

 

3. Świętopełk Sobiesławowic. Tomasz Szymański

Swoistego uroku badaniom dziejów średniowiecza dodają skąpe i często zafałszowane materiały źródłowe. Historycy interpretują te przekazy w różnoraki sposób, wskutek czego pojawiają się nowe hipotezy, ale wiele wydarzeń okrywa mrok tajemnicy, i najpewniej tak pozostanie. Życiorys księcia gdańskiego Świętopełka II również jest pełen zagadek, począwszy od daty jego urodzin.

Przypuszczalnie był najstarszym dzieckiem Mściwoja I i przyszedł na świat pomiędzy rokiem 1190 a 1195. Niepewne jest także pochodzenie matki księcia, Zwinisławy. Historycy próbowali ustalić związki żony Mściwoja z różnymi książęcymi i możnowładczymi rodami piastowskimi, ruskimi, pomorskimi oraz śląskimi, ale wciąż są to jedynie hipotezy. Jeszcze większe emocje towarzyszą badaniom nad pochodzeniem rodu ojca księcia Świętopełka II. Dyskusje budzi już historyczność Sobiesława, pierwszego odnotowanego przedstawiciela pomorskiej dynastii. Przekaz cystersów oliwskich wydaje się jednak na tyle pewny, że można jej nadać miano Sobiesławiców. Rozważania o Sobiesławie są jednak tylko częścią szerszej dysputy o pochodzeniu rodu księcia Świętopełka II. Wśród badaczy zajmujących się wspomnianą problematyką dominują dwie główne koncepcje, wywodzące Sobiesławiców z polskiej rodziny możnowładczej lub z rodzimych, pomorskich dynastów. Dyskusja jest wciąż żywa i nie ma tutaj potrzeby szerzej jej opisywać, warto jednak zwrócić uwagę na kilka wątków. Na przykład zwolennicy poglądu o pochodzeniu Sobiesława z rodu polskich namiestników osadzonych w Gdańsku przez Bolesława Krzywoustego powołują się na źródła krzyżackie. Szczególne znaczenie przypisuje się zapiskowi tzw. Translacji św. Barbary, przekazującemu, że Świętopełk II urodził się z prostych wojów pochodzących z ziemi sieradzkiej. Dalej idąc, powiązano tę wzmiankę z możnowładczym rodem Lisów, mających włości m.in. w okolicach Sieradza i Łęczycy, wśród których pojawiały się imiona Mściwoj, Warcisław i Świętopełk. Zważyć należy jednak, że „Translacja” powstała prawdopodobnie dopiero w drugiej połowie XIV wieku i to wśród Krzyżaków, zapewne cały czas mających we „wdzięcznej” pamięci swojego zaciekłego wroga. Wspomniany przekaz, zawierający różne błędy, okazuje się sprzeczny sam w sobie, Lisowie bowiem, co jest poświadczone, na pewno nie byli zwykłym rycerstwem. Zwodnicze wydaje się również podążanie tropem imion. Imię Świętopełkpowstało z połączenia starosłowiańskich słów święty oraz pułk i oznaczało potężne wojsko. Szczególne jego znaczenie sprawiło, że było rozpowszechnione wśród książęcych rodów w całej słowiańszczyźnie. Przy dalszym rozpatrywaniu wspomnianego wątku nasuwa się myśl, że imiona Sobiesławiców mogły być swoistym manifestem politycznym panów Gdańska dążących do suwerenności. Książę pomorski Świętopełk, być może ich krewny, wszak walczył z najazdem Krzywoustego. Mściwoja wybrano, aby pomścił Pomorzan, a Warcisław (pomorska wersja Wrocisława) miał przywrócić chwałę Pomorza. Kończąc ten wątek, można jeszcze zauważyć, że imię Sobiesław pojawiło się wśród książąt z rodu Przemyślidów dokładnie w przypuszczalnym okresie życia pierwszego poświadczonego przedstawiciela pomorskiej dynastii. Bolesław Krzywousty był wspólnym wrogiem Czechów i Pomorzan, więc niewykluczone są jakieś kontakty i wspólne knowania.

Czytaj więcej: Świętopełk w marcowej "Pomeranii"

Ukazał się styczniowy numer "Pomeranii"

Województwo pomorskie – 18. rok razem
 

2. Od redaktora

W tym roku województwo pomorskie zaczyna swój osiemnasty rok. Wchodzi więc w pełnoletność. Z tej okazji warto sobie przypomnieć, co zyskaliśmy na reformie samorządowej, dzięki której od kilkunastu lat większość naszych Czytelników mieszka, pracuje i działa w Pomorskiem.

Członkowie Zrzeszenia zgłaszali postulat zjednoczenia Kaszubów w jednym województwie od samego początku istnienia tej organizacji. Jak przypomina w swoim artykule obecny prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Łukasz Grzędzicki, już na I Zjeździe Zrzeszenia (wtedy jeszcze Kaszubskiego) w 1956 r. został przyjęty wniosek w tej sprawie. To marzenie ziściło się dopiero dzięki reformie z 1998 r., która weszła w życie 1 stycznia 1999 r.

Dzisiaj należałoby się zastanowić, czy dobrze wykorzystaliśmy te lata. Pytamy o to w tym numerze „Pomeranii” m.in. starostów powiatów: chojnickiego i bytowskiego, które przed wspomnianymi zmianami znajdowały się, odpowiednio, w województwie bydgoskim i słupskim.

Zapraszamy do lektury i życzymy zarówno naszemu województwu, jak i wszystkim Czytelnikom wszëtczégò bëlnégò w roku 2016, który Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie ogłosiło rokiem prof. Gerarda Labudy. Szczególne życzenia kierujemy pod adresem nowych laureatów Medalu Stolema: Aleksandry Kucharskiej-Szefler i Jaromira Szroedera oraz wybranych w grudniu siedmiu Skier Ormuzdowych, których dokonania – w ogromnym skrócie – przybliżamy w tej „Pomeranii”.

 

3. Stolemë

Nôleżnicë Klubù Sztudérów Pomorania przëznelë Medale Stolema za 2015 rok Aleksandrze Kùcharsczi-Szefler i Jaromirowi Szroedrowi. Ùroczësté jich wrãczenié òdbëło sã 4 stëcznika 2016 r. w Stôrogardowim Rôtëszu we Gduńskù.

 

4. Pełnoletnie województwo. Piotr Lessnau

Obecny podział administracyjny kraju właśnie wchodzi w dorosłość. Osiemnaście lat temu na mapie Polski zagościły nowe województwa i – po dwudziestoczteroletniej przerwie – wróciły powiaty.

Reforma administracyjna sporo zmieniła na mapie Polski, a zmianom towarzyszyło dużo emocji – związanych m.in. z silnym poczuciem więzi z danym regionem i niechęcią do wiązania się z innym. Co ważne, w 1999 r. po raz pierwszy w historii cały obszar Kaszub znalazł się w jednym województwie – pomorskim. W granicach nowego organizmu znalazły się m.in. gminy nowo utworzonego powiatu chojnickiego, dotychczas związane administracyjnie z Bydgoszczą, a także niemal wszystkie gminy z dawnego województwa słupskiego – z wyjątkiem ziemi sławieńskiej. Komu to małżeństwo wyszło na dobre i jak obecność w granicach województwa pomorskiego zmieniła południowe i zachodnie Kaszuby – opowiedzą sami samorządowcy.

 

6. „Nie” dla środkowopomorskiego. Łukasz Grzędzicki

Starostowie pomorskich powiatów 10 grudnia 2015 r. opowiedzieli się przeciw inicjatywie utworzenia województwa koszalińskiego/środkowopomorskiego [ich stanowisko publikujemy na stronie 8]. Wcześniej podobne zdanie wyraziło kilkanaście pomorskich gmin. Pomysł ewentualnej zmiany granic województw na Pomorzu wywołał w różnych miejscach dyskusje. Dominuje w nich niedowierzanie w realizację tak absurdalnego projektu i jednak wiara w zdrowy rozsądek.

W tym roku minie 18 lat od powołania samorządów regionalnych w Polsce. Ich liczba oraz granice były przed laty tematem bardzo licznych i gruntownych analiz, badań, a także negocjacji, debat oraz czasami ostrych sporów i konfliktów. Przy 18. urodzinach można przypomnieć, że samorządowe województwo pomorskie dla środowiska kaszubsko-pomorskiego było dzieckiem długo wyczekiwanym. Wiązaliśmy z nim duże nadzieje i teraz, kiedy wchodzi w wiek dojrzały, tym bardziej je wiążemy. Województwo pomorskie stanowi podmiot polityki rozwoju regionalnego, chociaż i na Pomorzu występują problemy ze zrozumieniem tej polityki i roli w niej wszystkich jej uczestników. Część elit Słupska lub Miastka w potencjalnym utworzeniu województwa koszalińskiego/środkowopomorskiego widzi dla siebie szanse, ale przemilcza fakt, że eksperyment ten obciąży mieszkańców tego obszaru. Nie rozwiąże on bowiem żadnego z dotychczasowych problemów mieszkańców, a będzie źródłem kolejnych trudności. Refleksja nad tym tematem skłania do poruszenia 4 ogólnych kwestii. Po pierwsze: na czym polega nowoczesna polityka regionalna? Po drugie: czy region przetrwa bez środków unijnych? Po trzecie: czy bycie stolicą województwa jest źródłem rozwoju miasta? I po czwarte: dlaczego Kaszuby powinny być w jednym województwie?

Czytaj więcej: Styczniowy numer Pomoranii

"Pomerania" o gminie Kościerzyna

2. Od redaktora

W październiku redakcja „Pomeranii” wspólnie z Biurem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zorganizowała kolejne, ósme już spotkania i warsztaty dla osób piszących po kaszubsku. Tym razem poznawaliśmy interesujących ludzi i ciekawe miejsca w gminie Kościerzyna. Byliśmy oczywiście we wdzydzkim Muzeum – Kaszubskim Parku Etnograficznym, gdzie już za pół roku spotkamy się na Zjeździe Kaszubów. Zainteresowało nas też kilka zakładów zatrudniających okolicznych mieszkańców. Większość artykułów, jakie powstały podczas tych spotkań, proponujemy naszym Czytelnikom w tym numerze „Pomeranii”. A za udział w warsztatach dziękujemy nie tylko tym dziennikarzom, którzy – jak Mariusz Szmidka czy Piotr Dziekanowski – pracują w różnych mediach od wielu lat, ale również początkującym na tej drodze uczniom z liceów ogólnokształcących w Kościerzynie i Brusach oraz z pelplińskiego Collegium Marianum.

Jak przystało na grudzień, nie zabraknie też akcentów świątecznych. Tym razem przede wszystkim muzycznych. O swojej płycie z kolędami opowiedziała nam piosenkarka Weronika Korthals-Tartas, a Tomasz Fopke wskazuje, gdzie szukać kaszubskich utworów związanych z Bożym Narodzeniem. Takie informacje zapewne przydadzą się naszym Czytelnikom. A zatem życzymy Państwu miłej lektury oraz pięknego śpiewania w rodzinnym (a może szerszym) gronie nie tylko w tym wyjątkowym czasie Gòdów.

3. Pozostaniemy dłużnikami. Łukasz Grzędzicki

Fenomen trwania i przetrwania Kaszubów na południowym brzegu Bałtyku nie jest rezultatem szczęśliwego zbiegu okoliczności czy darem łaskawej historii. Dobrze wiemy, że historia nie szczędziła naszej społeczności dramatycznych doświadczeń, że niejednokrotnie byliśmy na krawędzi niebytu. Kaszubi obronili jednak swój matecznik, swoje siedziby na Pomorzu, przetrwali ciężkie próby XX w. Jeżeli więc istniejemy dziś jako wspólnota i rozwijamy swój region, to przede wszystkim dzięki aktywnej postawie wobec życia, które niosło przeróżne zagrożenia, ale i szanse. Nie byłoby to możliwe bez wszczepionego w pomorski kod kulturowy ideału pracy organicznej. Społecznicy tworzący ruch kaszubsko-pomorski przez lata konsekwentnie i nie bez osobistych wyrzeczeń przekładali go na język praktyki. Etos odpowiedzialności za Kaszuby i Pomorze pchał ich do działania na płaszczyźnie naukowej, politycznej, społecznej, kulturalnej i gospodarczej. To poczucie powinności nigdy nie było i niestety nie jest powszechne, ale na szczęście mieliśmy i mamy wśród nas osoby, które twórczo na nie odpowiadają i budują materialny oraz duchowy dorobek naszej społeczności, a tym samym i Polski. Do tych osób z całą pewnością należą Jan Wyrowiński i prof. Edmund Wittbrodt.

6. Złoté piôsczi pòd Kòscérzną. Pioter Léssnawa

Baro mòżlëwé, że pòd aùtostradą A1 je piôsk òd naju, a na gwës bãdze pòd òkrãżnicą Kòscérznë i téż w czile jinszich placach na Kaszëbach i Pòmòrzim – gôdô nama Riszard Bùrandt z zarządu spółczi „Kruszywa Polskie” S.A. Firma zarządzywô cziskùlą w Rëbôkach kòl Kòscérznë – jedną z nôwikszich na Pòmòrzim.

Cziskùla w Rëbôkach jidze ju wnetka na trzecé pòkòlenié. Wëdobëcé zaczãło sã w 1968 rokù i warô do dzysô. Zakłôd dôwô robòtã dlô wiãcy jak 60 sztëk lëdzy – mieszkańców òkòlégò: Kòscérznë, Rëbôków, Wąglëkòjc, Sëcowi Hëtë czë Łubianë.

Cziskùla wëdobiwô 1 mln ton krusziwa òb rok. Drëdżi milión – leno bazaltu – drëdżi zakłôd firmë, jaczi je w Lesny na Dólnym Szląskù. Ale më òstóniemë na Kaszëbach.

W Rëbôkach produkùje sã czisë – grëbi òd 2 do 8 mm, òd 8 do 16, òd 16 do 32 i jesz grëbszi. Do tegò są jesz drobné piôsczi ò rozmajitëch frakcjach – òd 0 do 3 mm i téż tzw. łómóné frakcje – mieszónczi i grësë.

Naji produktë służą m.jin. do wërôbianiô betonu (na przëmiôr czisë), są wëzwëskiwóné do produkcje pòlbrukù a téż bùdowlany chemie (drobny piôsk), m.jin. mùrarsczich zaprawów naji gwôsny marczi Sandberg. W sëchi fòrmie mòżna téż wëzwëskac naji produktë do piôskòwaniô stalë – dolmaczi R. Bùrandt.

Czytaj więcej: "Pomerania" 12/2015

Joomla Templates - by Joomlage.com